wtorek, 23 lipca 2024

I tak ongiś mijała Niedziela na Dębcu

 

I tak ongiś mijała

Niedziela na Dębcu

 


Bogdan i Ali

Obaj Ipatow

A więc Ojciec i Syn

I każdy super As

Pośród Asów

Każdy najlepiej

Znał się na wszystkim

I jeden przed drugim

Nigdy nie miał szans

Bo każdy geniusz

I każdy ekspert

Skarbnica swoich lat

I co niedziela

Całe godziny

Grzebali w Syrence

I zawsze naglił czas

Bo do kościoła

Choć było blisko

Jednak jechali

Zawsze Syrenką

Ozdobą wszystkich aut

I zawsze była wielka tragedia

Wybuchał straszny spór

Czas w mig się kurczył

I już trwała Msza Święta

A jeszcze w proszku

Była Syrenka

Ozdoba wszystkich aut

Istota sporu to kto zawinił

Bo znowu jakiś błąd

Zamiast odpalić

Krztusił się silnik

Aż niósł się dym i swąd

I biegły słowa

Na cały Dębiec

I to coraz głośniej

Kto znowu rację ma

I Syn się głowił

I głowił Ojciec

Co znowu  nie jest  tak

Co znów się stało

I w takim sporze

Przyszli do domu

Po jakiś kęs

Po jakiś łyk

I eksplodował i wybuch buntu

I wybuch gniewu

I jak tu wracać

Znów do Syrenki

Gdy tu za zgrzytem zgrzyt

I w jednym obaj

Byli zawsze zgodni

Zgodni i Ojciec i Syn

Syrenka przecież

Rodu ozdoba

Musi odpalić jak nigdy nic

I cała praca znów szła od nowa

I był już koniec

Najświętszej Mszy

Trwali przy swoim

Chociaż już czekał

Niedzielny obiad

Uparcie trwali

Przy swojej Syrence

I gestykulując

I pokrzykując

Obaj fachowcy

Każdy najlepszy

I Ojciec Bogdan

I Ali Syn

I chociaż wreszcie

Doszli do sedna

I silnik dobrze szedł

Jeden drugiemu

Swą rację udowadniał

I tak na sporze

Zawsze nie do rozstrzygnięcia

Mijał kolejny Święty Boży Dzień

Spór jednak przycichł

Gdy na stadionie

Widocznym z okna

Kolejną bramkę

Był strzelił Lech

Wracała radość

Wracała zgoda

Na całym Dębcu

Był dobry dzień

 


Lili  i Kasia a więc Mama i Córka

Były szczęśliwe

Bo obie wreszcie

Coś mogły rzec

I mógł je wreszcie

Dobrze usłyszeć

I Ojciec i Brat

I Mąż i Syn

 


Ilustracje

Archiwum Internetowe

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

24. 07.2024

 

 

 

 

 

 

 

 

wtorek, 2 lipca 2024

Ileż to razy Mówisz sobie Żeby tak zdążyć

 

Ileż to razy

Mówisz sam sobie

Żeby tak zdążyć

Zdążyć  i ani 

Chwili spóźnienia

Pociąg i tego dnia

Nie poczeka 

Ani minuty

I po prostu i dzisiaj

Odjedzie także

Bez Ciebie


Odjechać później

Pociągiem następnym

Choćby do Małdyt

Albo do Szepietowa

To już nie to

I nie ten klimat

I nie to samopoczucie

Po prostu 
Nie będzie Ciebie

W określonym miejscu

W określonym czasie

I zaraz 

Znajdą się tacy którzy

Jakby tylko czekali 

Na ten moment


A bo z nim

To jest tak zawsze

I próżne mrzonki

By kiedykolwiek

Mogło być inaczej

Pociągi jadą po żelaznych szynach

I choć na stacjach

Są poczekalnie


To żaden pociąg

Nigdy ale to nigdy

Na Ciebie nie poczeka

Choć sam pociąg

Owszem spóźnić się może

Ale to już co innego

To prawie zawsze

Jest usprawiedliwione

Bo tak już jest

 

Ilustracje

Archiwum Internetowe

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanisław Józef  Zieliński

03. 07. 2024


 

czwartek, 27 czerwca 2024

Pagodo Moja Pagodo

 

Pagodo Ty Moja Pagodo

Wyrosła przy mojej drodze

Przy mojej drodze

Mojego Żywota

Wśród pól i pośród dzielnic

Tylu miast

Gdzie kiedykolwiek

Dane mi było

Zamieszkać przez jakiś czas

Zawsze widoczna na cały horyzont

Z daleka i z bliska

Przyjazna Przystanio

Moich Myśli i Słów

 Pagodo Ty Moja Pagodo


Dobrze że Jesteś 

I dobrze że Trwasz

Mój rejs daleki

Przez  moje

Dotychczas przez moje

Wszystkie dojrzale lata

Moja Zatoka i Port

 


A kiedy jest jaka burza

Na przekór a i z kalendarza

Wszelkim widokom

Burze już same

Zbaczają z toru


Wiatr je popędza

I burze zawsze

Przechodzą  obok

 

Pagodo Ty Moja Pagodo

Nawet słoneczny Twój Cień

Prowadzi daleko mnie

Moją drogą

Na szczyt

Na skraj

Na brzeg

Tu gdzie jest przystań

I cel i sens

 

Pagodo Ty Moja Pagodo

Choć tak daleko  

To jednak zawsze 

I jakże blisko  

Bliżej niż blisko

Jakby nie spojrzeć

Jakby nie pomyśleć

To moje lata

Zawsze ku Tobie

Na szagę

Na przełaj

Przez wszystkie pola

Ku Tobie idą

Ku Tobie biegną

Choć może tym razem  

Choć tym razem 

Nie powiesz mi

Z przekorną 

 Iście Szwejkową przekorą

I jeszcze tak  nie było

By jakoś nie było

Może i żart

Może i zwiewnej

Ironii liść


Ilustracje

Archiwum Internetowe

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

28. 06. 2024

 

 

 

 

 

 

 

poniedziałek, 17 czerwca 2024

 

I sam jestem

W tym  dużym autokarze

Wspominam ten czas, gdy z Cmentarza 

w Witominie  w Gdyni sam odjeżdżałem tym dużym autokarem, bo wszyscy byli zmotoryzowani, a tylko ja sam ...publiczny pasażer. Czy jednak naprawdę jechałem sam...refleksja nasuwa się dopiero po roku..., w którym mimo swojego Odejścia jednak jakże mocno Nasz Bracie Henryku  wszędzie trwasz -  jednocześnie będąc  już ...Po Tamtej Stronie Czasu.

I sam jestem 

W tym dużym autokarze

Firmy Mil Trans

 I jest wszędzie

Tyle wolnych miejsc

Ponoć nim jadą

Na to Ostatnie  Henryku

Twoje Pożegnanie

Ci Wszyscy którzy już

Nie mogli

Nie mogli

Dzisiaj  Do Ciebie przyjść

Kierowca patrzy

I sam nie dowierza

Choć może

Akurat Kierowcy

Konstatować nie pora

On tak nigdy nigdy

By nie pomyślał iż

Pasażerów z Tamtej Strony Czasu

To jednak ma

Pełniutki autokar

I jedzie Każdy

Kto tu już nie mógł przyjść

I był tu Cały Świat Pracy

Z Twojej Stoczni

Stoczni imieniem Komuny Paryskiej

Twoje Koleżanki

I Twoi Koledzy

I Twoi Krewni

Bliscy i Najbliżsi

I kiedy słońce

Mocniej zaświeciło

W powodzi zieleni

Odbijanych w szybach okien

Można było dojrzeć

Ten Bliski Świat

Świat Bliski i Najbliższy

I nawet uśmiech

Spojrzenie głębokie

Nawet nostalgię

I szczery szczery  głęboki smutek

Niestety słowa

Nie sposób zamienić

Autokar sunie

A właściwie to płynie

Główną arterią

Arterią Twojej Gdyni

Wszyscy Pasażerowie

Mocno zszokowani

Zdumiewa Ich Gdynia

Gdynia Miasto

I Port taki rozległy

Świat jakże drogi

Świat jakże bliski


Po Ziemskiej Stronie Czasu

Świat jakże daleki

I przez lat tyle

Świat taki normalny

Świat taki codzienny

I oto już Przystań

Przystań Róża Wiatrów

I Róża Wiatrów


A i Róża Przystań

Tu przez całe lata

Tyle było Twoich

Twoich Dobrych Spotkań

Na skraju Lądu

I na skraju Morza

I tutaj jest to

Ostatnie Spotkanie

Ostatni Obiad

Obiad jeszcze z  Tobą

I jest to Spotkanie

Tylu Dobrych Wspomnień

Ze spojrzeniem na Morze

Przez szerokie okno

Już Rok Okrągły

Jak jesteś w Tym Świecie

Po Tamtej Stroni Czasu

Powracający do nas

Ściszonym subtelnym echem

W pełnym blasku słońca

We flotylli Niebieskich Żagli

Pod komendą

Kapitana Wiatru

A Podróż Długa

A Podróż Wieczna

Bez Dni i Nocy

Miesięcy i Lat

Podróż przez  Ogromne

Morza Niebieskie

Płynąć płynąć i płynąć

I przy Panu

Panu Wieków

Panu Dziejów

Trwa trwać i trwać


 

Ilustracje 

Archiwum Foto Miasta Gdynia

Archiwum Internetowe

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

16. 06. 2024

 


sobota, 1 czerwca 2024

Bo Krzyś to sokół Bo Krzyś to orzeł

 

Bo Krzyś to sokół

Bo Krzyś to orzeł

Przecież inaczej

Nie może być

Gotów przemierzyć

Nawet świat cały

I całą Unię

I Europę

Aby Rodzinie

Nie brakło nic


 

Gotów wyruszyć

I w każdą trasę

Po której euro

By chciało biec

I lubi życie

Piękne godne i normalne

By z podniesioną głową

Jak zawsze

Zawsze przed siebie

Móc śmiało iść



I najpierw zrobi

A potem powie

Bowiem u Krzysia


Czas to jest skarb

Najlepiej płynie

Gdy Krzyś przy Rodzinie

Wtedy nie liczy

Godzin ni  lat

 

I ta Anetka

Połowa Świata

Tworzą z Anetką

Szczęśliwy Świat

Bociany cicho

Dom namierzają

Planując nowe

Przebiegi swych tras

 

Zawsze klekotem

I wczesną wiosną

Przesyłki kurierskie

Niosą dziób w dziób

Niech każdy Dom Polski

Bije dziecięcym szczęśliwym sercem

I tak radosnym

Że szkoda słów

 

Tak ongiś przybyły

Hubert i Natalka

Dziś z każdym rokiem

Dzieciaki na schwał

Rade że razem

Z Rodzicami

Mogą zwiedzać


Cały świat

Całą Europę

Nawet nieprzerwanie

Nawet przez całe dziesiątki lat

 I rad jest każdy

Że Polska Rodzina

Jest i dzisiaj taką

Jaką zawsze

Powinna być

Nic tylko cieszyć się

Takim życiem

I chwaląc Boga


Przed siebie iść

W codziennej Pielgrzymce Życia

Codziennie radośnie

Przed siebie iść


Ilustracje

Archiwum Internetowe

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

02. 06. 2024

 

 

Siostrze Alinie Godlewskiej Ku Serdecznej Pamięci

  Siostrze Alinie Godlewskiej Ku Serdecznej Pamięci   A to już Wydarzyło się   17 Lat Temu I też było już lato 26 czerwca 2009 r...