Pagodo Ty Moja Pagodo
Wyrosła przy mojej drodze
Przy mojej drodze
Mojego Żywota
Wśród pól i pośród dzielnic
Tylu miast
Gdzie kiedykolwiek
Dane mi było
Zamieszkać przez jakiś czas
Zawsze widoczna na
cały horyzont
Z daleka i z bliska
Przyjazna Przystanio
Moich Myśli
i Słów
Dobrze że Jesteś
I dobrze że Trwasz
Mój rejs
daleki
Przez moje
Dotychczas
przez moje
Wszystkie
dojrzale lata
Moja Zatoka
i Port
A kiedy jest
jaka burza
Na przekór a i z kalendarza
Wszelkim
widokom
Burze już
same
Zbaczają z toru
Wiatr je
popędza
I burze
zawsze
Przechodzą obok
Pagodo Ty Moja
Pagodo
Nawet
słoneczny Twój Cień
Moją drogą
Na szczyt
Na skraj
Na brzeg
Tu gdzie
jest przystań
I cel i sens
Pagodo Ty Moja
Pagodo
Choć tak daleko
To jednak zawsze
I jakże blisko
Bliżej niż blisko
Jakby nie
spojrzeć
Jakby nie
pomyśleć
Zawsze ku
Tobie
Na szagę
Przez
wszystkie pola
Ku Tobie idą
Ku Tobie biegną
Choć może tym razem
Choć tym razem
Nie powiesz mi
Z przekorną
Iście Szwejkową przekorą
I jeszcze tak nie było
By jakoś nie
było
Może i żart
Może i zwiewnej
Ironii liść
Archiwum Internetowe
Tekst
Stanisław Józef
Zieliński
28. 06. 2024







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz