sobota, 28 marca 2026

I tak nagle w mieszkaniu jest pusto

 

I tak nagle w mieszkaniu jest pusto

I na odgłos furtki

Już się nie odezwiesz

I jednocześnie

Wszystkie drogi dokoła

Dokoła domu

Nasz Arrigo Misiaczku

Tak pełne  są Ciebie


 

W tym Dniu Ostatnim

To jest 25 marca 2026 roku

Dzień był jak każdy inny

I nic nie zapowiadało

Tego faktu że

Tuż po wieczorze

Na skraju nocy

Będziesz już w konwulsjach

Bezwładny i bezsilny

Ostatnie drgnienie

Twojego żywota

I już Święty Franciszek

I Ciebie przyjmie

Do Swojej Niebiańskiej Oazy

Swoich ulubionych

Najszczęśliwszych Szczęśliwców

 

Wspominam ów Spacer Ostatni

Twoja Pani Ewa ubiera Ciebie

W Twoje szaty ortopedyczne

Druga Twoja Pani Ula

Zapowiada już

Świeżutki cieplutki

Obiadek w miseczce

I jak zwykle po obiedzie

Otoczone w karmie

Bardzo potrzebne tabletki

Antidotum na przetrwanie

I antidotum na zdrowie

I niosłem Ciebie po schodach

Jak tyle razy  przez tyle dni

Przez tyle dni tak zwykle

I tuż zaraz za drzwiami

Ów spacerek  delikatny

Ostrożny powolny

Noga przy nodze bo

Dwie tylne łapki

Trawił paraliż nerwowy

Już przez prawie rok

I głowę podnosiłeś ku górze

Na swoim skwerku

Tuż przy głównej trasie

Ku niebu ku słońcu

By pełnym oddechem uchwycić

Te pierwsze powiewy

Tegorocznej marcowej

Wczesnej wiosny

I tak głowę układałeś

Na świeżutkiej 

Tylko co zazielenionej trawce

Radując się jak zawsze

Przez dwanaście lat

Tą budzącą się do życia

Pełnią życia

I po tym odpoczynku

Ostrożnie delikatnie

Noga za nogą

Wracaliśmy do  mieszkania

Tak samo jak zawsze

I tak doszedłszy

Jak codziennie 

Przez tyle dni 

Do drzwi domu

Brałem Ciebie na ręce

I tak szliśmy po schodach

Bo jest to blok w którym

W którym niestety ale

Nie ma windy

I w mieszkaniu 

Jak zawsze

Czekał na Ciebie 


Już cieplutki obiad

Wcześniej jeszcze 

Ów ceremoniał

Rozebranie Ciebie

Z ortopedycznej uprzęży

I do obiadu jak zwykle

Obtoczone w karmie

Specjalne tabletki

Zapisane przez Lekarza Weterynarii

Twojego lekarza 

Od dwunastu lat który jednak

Jednak w tym dniu

Zupełnie głuchy był


Na wszystkie telefony i esemesy by

W najbardziej potrzebnym momencie

Móc ratować Ciebie

I jak zwykle po obiedzie

Miałeś swoją sjestę

Ułożony na swoim 

Specjalnym legowisku

I jak zawsze spokojnie 

Patrzyłeś na moje wyjście

Z tymi pożegnalnymi słowami

Misiaczku do zobaczenia 

Do zobaczenia jutro 

Pa pa pa pa

Obaj chyba nie wiedząc że 

Jest to już jednak

Pożegnanie Ostatnie

I tylko wspomnienie

I tylko echo


Na otwarcie furtki

Twój powitalny głos

I tak już będzie

Zawsze i zawsze

I ta refleksja sentencja

Był Misiek Arrigo

I Odszedł wypełniwszy 


 Do końca

Swój Czas Misji

Misji  służby 

U Człowieka

Codziennie dziękując

Swoim Paniom 

I Uli i Ewie

Za ów swój 

Odmieniony los

Gdy Ciebie zabrały

Z kojca pod gołym niebem

Może pół metra na metr gdzie

Spałeś na betonie

Ogrodzonym drutem

O jednej misce przez cały dzień

Jakiejś podłej karmy

Dokąd Ciebie zabieramy

Jakże to wszystko

Było Tobie obojętne

Może sądząc że

Gorzej niż masz

Już chyba nie będzie

A tu Święty Franciszek 

Patron wszystkich zwierząt

Litował się nad Tobą

Darując Tobie 

Przez pełne dwanaście lat

Nowy Wiek

Nowy Los

Nowy Czas


Biegajże biegaj

Po Niebiańskich Łąkach

Po Niebiańskich Lasach

Po Niebiańskich Ogrodach

I może choć czasem

Serdecznie wspomnij nas

Jakże bardzo mocno

Tęskniących do Ciebie








Ilustracje i tekst

Stanisław Józef Zieliński

28. 03. 2026



 

 

 

poniedziałek, 16 lutego 2026

Jeszcze do tego Dnia

 

Jeszcze do tego Dnia


Serdecznej Pamięci

Naszej Mamy

Ani Pisarczyk

Jeszcze do tego Dnia

Ten bukiet kwiatów

W samym środku

I tej zimy


Bowiem ów Dzień

16 Lutego

Co roku jakże jest

Ważną datą

16 Lutego

Już od lat tylu

Płonący Znicz

Płonący Znicz

W Naszym Domu

Aż po granice Pamięci

Aż po Nieba Próg

W tym Dniu

Powołał do Nieba

Powołał Naszą Matuś Anię

Powołał sam Bóg

Gdy tylko budził się

Wczesny świt

Gdy tylko budził się

Nowy dzień

I wszystko stało się tak


Tak niespodziewanie

Tak nagle aż tego

Nie przewidział nikt

I Ty o tym Matuś chyba

Nie wiedziałaś także

Czekały dla Twoich Wnuczków

Dla Twoich Wnuczków miśki

Czekały na Twoją podróż

Do Kaźmierza

Osobiście przez Ciebie

W sklepie zakupione

I pomimo tylu lat

Słychać jeszcze słowa

Twojej pieśni

O Boże O Boże  Panie Mój

Nie pamiętaj że czasem

Było źle

Bo przecież było

I to było nie raz

Jakoś i przeze mnie

O słowo o dwa

Za dużo powiedziane

I jest po Tobie Matuś

Ten Serdeczny

Ten Słoneczny Ślad

Tym bardziej widoczny

Gdy Dusza bielsza niż śnieg

Ślad w Naszym Domu

I w Naszej Rodzinie









Tak dużo Ciebie

W Twojej Róży Ani i Bartku jest

Moja Otucha Nadzieja

Serce i Pokrzepienie

Zaiste dziwny dziwny jest

Ten Twój Obecny 

Wieczysty Świat

Wydaje się że Go nie ma

A On tuż obok jest

I codziennie

I niezawodnie

I niezmiennie

I stoi Aniołem










I idzie  Aniołem

Czeka Aniołem

Zawsze tak samo

Dobrodusznie

Serdecznie

 













I



lustracje

Archiwum Internetowe

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

16. 02, 2026

 

 

 

 

 

 

niedziela, 1 lutego 2026

A kiedy już Ta Chwila Nadeszła

 

A  kiedy Już Ta

Chwila Nadeszła

I już dopinał się

Twój Ziemski Czas

I za oknem czekała

Ta Jedyna Droga Daleka

 Do Wiecznego Żywota

Serdeczny jak zawsze

Miłosierny jak zawsze

Wzywał Ciebie do Siebie

Nasz Miłosierny Pan

 

Czekali na Ciebie już

Dobrzy Anieli

Ażeby zaraz

Ze sobą

Twoją duszę

 Do Nieba wziąć

Jeszcze ta krótka

Chwila Pożegnania
Tu na Ziemi
Już Ostatni Raz

Jeszcze rzut okiem

Na To Swoje

Westerplatte

Swoje Gospodarstwo

Na Całą Zagrodę

Na obórkę

Na stodółkę

Na Ogród

Na Sad

Na Dom

I jeszcze to czułe

Słowo Podziękowania

Do Aliny

Do Henryka

Do Ciebie Krysiu

I do Romana

I może jeszcze ale to

Już chyba  w drodze

Może i do mnie

Do Stanisława

Za tę  Obecność

I Serdeczne Trwanie

I może jeszcze

Z tą cichą prośbą

O Pacierz

O Koronkę

Do Miłosierdzia Bożego

I może nawet

Choć cząstkowy Różaniec

Za tyle dni pięknych

I tyle pięknych lat

Pełnych jak w sierpniu

W samym środku żniw

Tuż nad stodołą

Pełnej zżętych zbóż

Zżętych wprost z pól

Zadowolona z siebie

Pełnia Księżyca

I nawet ustał za oknem wiatr

I nagle stała się

Taka strasznie głęboka

Dostojna Cisza

Delikatnie ostrożnie

Orszak Aniołów

Twoją Duszę

Do Złotego Rydwanu wnosił

I w owym rydwanie

Solidnie opatuliwszy

Wnet wyruszyli

Prosto do Nieba

Płomień gromnicy

Cichutko gasł

A było to

W Twoje Święto

Matko Boża Gromniczna

Za cztery godziny

Miała już być Msza

Święta Msza

I do Ołtarza

W każdym kościele

Gromnice szły

Wypełniając światłem

Wnętrze świątyni

I wypełniając światłem

I wszystkich przybyłych wiernych

Sumienia i serca

 

Ilustracje

Zapożyczenia z internetu

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

02. 02. 2026

 

 

 

 

 

 

 

środa, 21 stycznia 2026

Dziękuję Tobie Aniu za Zimę

 

Dziękuję Tobie Aniu za Zimę


Za ten piękny 
Radosny czyściutki

Świeży Pierwszy Śnieg

Wszystko nadeszło od Ciebie

W samą porę

Jeszcze za dnia

I zawsze wspominam

Ciebie Aniu

Wdzięcznie serdecznie


Kiedykolwiek wyruszam


W moją drogę

Gdzieś na skraj

Na brzeg

Grzmiący Całą Zimą

Morski Brzeg

W Jelitkowie 

W Stegnie  

W Brzeźnie


 I nagle wszędzie 

Jest tyle zasp

I nagle wszędzie jest tak

Cudownie biało

Jakby tuż przede mną

Wprost z Nieba

Anioł szedł


I Nowy Boży Ład siał

Wdzięczny Bogu

Kłaniam się więc

Tym  Niezwykle Pięknym

Czyściutkim Nowym Czasom

 

Dziękuję Tobie Aniu za Śnieg

I za całkiem dojrzały

Już  nieco  

Siwy Mróz

Mimo wieku

Już arktyczne kwiaty

Zamieścił na szybie

Dziękuję Tobie Aniu

Za ten Piękny List

I za tyle gorących i serdecznych

Śniegiem przyprószonych Słów

I za ten wierny Obraz

Swojej Zimy ze Swojej Półkuli

Chyba ze wszystkich Twoich

Zasypanych dróg
Z kawałkami pięknej

Śnieżnej Serpentyny

 

I można rzec

Stał się ów dziwny cud

Tak bardzo zasłuchałem się

W te  Twoje Piękne  Słowa

I tak bardzo Twoją Zimę

Tuż za oknem

Chciałem mieć

I patrzę a za oknem


Sypie już gęsty Śnieg

I wnet w Śniegu

Mój cały Gdański Świat

I w Śniegu  już

W głębokim Śniegu już

Jest już każda moja

Gdańska Droga

 

I nawet na szyby aut

Nieco wdrapał się Mróz

Malując srebrne

Trasy arktyczne

I nagle dokoła

Jest taki świat

Identycznie taki sam

Jak w Twojej do mnie

Mailowej przesyłce


 

Dziękuję Tobie Aniu za Zimę

I za ten Piękny Radosny 

Czyściutki Świeży Śnieg

Wszystko nadeszło od Ciebie


W samą porę

I zawsze wspominam

Ciebie wdzięcznie

Serdecznie wspominam 

Ciebie Aniu 

Kiedykolwiek wyruszam

W moją drogę




Ilustracje i tekst 

Stanisław Józef Zieliński

Gdańsk 22. 01. 2026

 

 

 

I tak nagle w mieszkaniu jest pusto

  I tak nagle w mieszkaniu jest pusto I na odgłos furtki Już się nie odezwiesz I jednocześnie Wszystkie drogi dokoła Dokoła domu N...