I tak nagle w mieszkaniu jest pusto
I na odgłos
furtki
Już się nie
odezwiesz
I
jednocześnie
Wszystkie
drogi dokoła
Dokoła domu
Nasz Arrigo
Misiaczku
Tak pełne są Ciebie
W tym Dniu Ostatnim
To jest 25 marca 2026 roku
Dzień był
jak każdy inny
I nic nie zapowiadało
Tego faktu że
Tuż po
wieczorze
Na skraju
nocy
Będziesz już
w konwulsjach
Bezwładny i
bezsilny
Ostatnie
drgnienie
Twojego
żywota
I Ciebie
przyjmie
Do Swojej
Niebiańskiej Oazy
Swoich ulubionych
Najszczęśliwszych
Szczęśliwców
Wspominam ów Spacer Ostatni
W Twoje
szaty ortopedyczne
Druga Twoja
Pani Ula
Zapowiada
już
Świeżutki
cieplutki
Obiadek w
miseczce
I jak zwykle
po obiedzie
Otoczone w
karmie
Bardzo
potrzebne tabletki
I antidotum
na zdrowie
I niosłem
Ciebie po schodach
Jak tyle
razy przez tyle dni
Przez tyle
dni tak zwykle
I tuż zaraz
za drzwiami
Ów
spacerek delikatny
Ostrożny
powolny
Dwie tylne łapki
Trawił paraliż nerwowy
Już przez prawie rok
I głowę
podnosiłeś ku górze
Na swoim skwerku
Tuż przy głównej trasie
Ku niebu ku
słońcu
By pełnym oddechem uchwycić
Te pierwsze powiewy
Tegorocznej
marcowej
I tak głowę układałeś
Na świeżutkiej
Tylko co zazielenionej trawce
Radując się jak zawsze
Przez dwanaście lat
Tą budzącą się do życia
Pełnią życia
I po tym odpoczynkuOstrożnie delikatnie
Noga za nogą
Wracaliśmy do mieszkania
Tak samo jak zawsze
I tak doszedłszy
Jak codziennie
Przez tyle dni
Do drzwi domu
Brałem Ciebie na ręceI tak szliśmy po schodach
Bo jest to blok w którym
W którym niestety ale
Nie ma windy
I w mieszkaniu
Jak zawsze
Czekał na Ciebie
Już cieplutki obiad
Wcześniej jeszcze
Ów ceremoniał
Rozebranie Ciebie
Z ortopedycznej uprzęży
I do obiadu jak zwykle
Obtoczone w karmieSpecjalne tabletki
Zapisane przez Lekarza Weterynarii
Twojego lekarza
Od dwunastu lat który jednak
Jednak w tym dniu
Zupełnie głuchy był
Na wszystkie telefony i esemesy by
W najbardziej potrzebnym momencie
Móc ratować Ciebie
I jak zwykle po obiedzie
Miałeś swoją sjestę
Ułożony na swoim
Specjalnym legowisku
I jak zawsze spokojnie
Patrzyłeś na moje wyjście
Z tymi pożegnalnymi słowami
Misiaczku do zobaczenia
Do zobaczenia jutro
Pa pa pa pa
Obaj chyba nie wiedząc że
Jest to już jednak
Pożegnanie OstatnieI tylko wspomnienie
I tylko echo
Na otwarcie furtki
Twój powitalny głos
I tak już będzie
Zawsze i zawsze
I ta refleksja sentencja
Był Misiek Arrigo
I Odszedł wypełniwszy
Do końca
Swój Czas Misji
Misji służby
U Człowieka
Codziennie dziękując
Swoim Paniom
I Uli i Ewie
Za ów swój
Odmieniony losGdy Ciebie zabrały
Z kojca pod gołym niebem
Może pół metra na metr gdzie
Spałeś na betonie
Ogrodzonym drutem
O jednej misce przez cały dzień
Jakiejś podłej karmy
Dokąd Ciebie zabieramy
Jakże to wszystko
Było Tobie obojętneMoże sądząc że
Gorzej niż masz
Już chyba nie będzie
A tu Święty Franciszek
Patron wszystkich zwierząt
Litował się nad Tobą
Darując Tobie
Przez pełne dwanaście lat
Nowy Wiek
Nowy Los
Nowy CzasBiegajże biegaj
Po Niebiańskich Łąkach
Po Niebiańskich Lasach
Po Niebiańskich Ogrodach
I może choć czasem
Serdecznie wspomnij nas
Jakże bardzo mocno
Tęskniących do Ciebie
Ilustracje i tekst
Stanisław Józef Zieliński
28. 03. 2026



















































J






