sobota, 24 lutego 2024

Tak szybko Zmienia się Nasz Świat

 

Tak szybko 
Zmienia się  
Nasz Świat

I ten  świat

Dookoła nas

Trudno  to wszystko objąć





Chwycić w lot

Tyle jest

Dookoła zmian

 

I tylu już spośród nas


Mimochodem

Mimo woli

Nagle  ów swój

Zmieniło świat

Osiągając kres

Swojej doczesnej

Ziemskiej drogi


I choć jeszcze

Są tak blisko

Słyszysz słowo

Widzisz cień

To już jednak

Jest po wszystkim

Inny czas

Inny brzeg

 Tyle co w pamięci jest

Tyle co w pamięci masz

Jeszcze jesteś pośród nich

I każdy z nich

W Tobie trwa

 

Obietnicę daje Pan

Gdy nadejdzie

Czasów zmierzch

To nastanie

Nowy Czas

Nowych dziejów

Nowy sens


W obietnicy  Pana trwaj

Choćby i dziesiątki lat

Bowiem mieszkań

Wiele tam

Gdzie od wieków

Mieszka Pan

 


Redakcja

Ilustracje

Archiwum Internetowe

Oleksandr Yurchuk

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

25. 02. 2024

 

wtorek, 20 lutego 2024

Z każdym dniem Ów pośpiech większy

 

Z każdym dniem

Ów pośpiech większy

Mimo woli

Mimochodem

Tyle dróg 

Codziennie biegnie

I stąd i myśli

Zawsze tyle

Którą  najpierw

Wybrać drogę

 

I zajęci 

Tak codziennie

Ponad miarę

Nieprzeciętnie

Zatroskani czy to nagle

Niespodzianie

Gdzieś nie pęknie

Niespodzianie gdzieś

Nie pęknie

 

I dla siebie coraz trudniej

Znaleźć choć

Ułomek czasu

W głowie wiatru

Coraz więcej

Może jednak

Sami siebie

Wystawiamy tak do wiatru


Błędnie sądząc że


Tak łatwiej

Czas zamienić

W swoje szczęście

 

Panie Boże

Ty to widzisz

I nie raz

Pytasz sam siebie

Znów zostawił

Gdzieś swój Pacierz

A i całą Ewangelię

I sam siebie pytasz Boże

Boże Ojcze Zatroskany

Dokąd ten szaleniec biegnie

Gniewny pyszny

Zapatrzony tylko

W siebie

Tylko wrzucić

W niego iskrę

A wybuchnie ta petarda

Proch strzelniczy

I dynamit

Z taką siłą

Z taką mocą że

I śladu wybuchu

Nigdy nie odnajdziesz 

Nigdzie a nigdzie

Ile już przez świat
Nadmuchane tęgie grzywy
Chciały już 
Ów świat wywrócić
W końcu 
Nic nie uczyniły
Czyniąc tylko
Morze krzywdy 





 



Ilustracje 

Archiwum Internetowe

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

20. 02.2024

 

 

niedziela, 18 lutego 2024

Byliście zawsze W tym swoim Rodzinnym Quartecie

 

Byliście  zawsze 

W tym swoim  

Rodzinnym Quartecie

I tak zawsze było

Przez dziesiątki lat

I zawsze

To swoje miasto

Gdynia

I dom i miasto i port

 

Oboje zawsze zapracowani

On zawsze w Stoczni

Komuny Paryskiej

Jak to się mówi

Stoczniowiec od lat

Stocznia i Port

Jakże temat bliski

 

I rok za rokiem

Zawsze był szczęśliwy

Bowiem kto z Bogiem

Z tym zawsze i Bóg

I zawsze w zgodzie

Jak mi Bóg Miły

Choć czasem owszem

Jak to w rozmowie

Było trochę więcej

Aż trochę za więcej słów

Lecz dzień był następny

I każdy pośpiech

I każdy harmonogram swój

I znowu wszystko

Było takie normalne

Takie serdeczne

I takie bliskie

Że szkoda słów

 

Układ  HG i GH

Zwyciężał wszystko

I każdy problem

Zawsze zamieniał się

W harmonię i ład

I tak szczęśliwie

Toczyło się wszystko

Przez wszystkie

Szczęśliwie dane

Dziesiątki lat

 

I nawet choroby

I przeróżne przypadki

Wszystko szczęśliwie

Trzymało się 

Zawsze jakoś 

Z daleka

I Bliscy radzi

I Sąsiedzi radzi

Że los taki przychylny

I tak szczęśliwie

Zapisan w dwóch sercach

 

Ponoć szukali się

W korcu maku

I to szukanie

Trwało przez lata

I tak codziennie

Dobijali do swojej przystani

Codziennie wobec siebie

Gorliwa wierna 

Niezawodna Wachta

 

Ale także i w tym Domu

Niósł się nieraz

Głos Anny Jantar

Nic nie może




Przecież wiecznie trwać

W końcu i za miłość

Przyjdzie nam zapłacić

I nagle i w tę

Szczęśliwą talię

Dobrych kart

Uderzył nagle

Niespodziewanie

Ów  zimny

Północny wiatr

I w jedną 

Z tych Obojga

Spokojnie  Płonących Świec

Tak jakoś nieopatrznie

Nieostrożnie dmuchnął

Aż jednej Świecy

Płomień zgasł

 

I ile blasku

Tyle  i mroku

Choć do drzwi  i okien

Codziennie mocno

Kołacze pasmo wspomnień

I dalej są razem

Choć już tak bardzo

Po Obu Stronach Czasu

Z tym  większą tęsknotą

Codziennie idą ku sobie

 

I Córki rosną

Marzena i Agata

Każda na swej drodze

Obojga Rodziców

Grażyny i Henryka 

Spełnione nadzieje

Dobrym klimatem

Swojego domu

Każda szczęśliwie

Buduje swoje szczęście

 I choć we wspomnieniach

Dalej są Quartetem

Idą przez  swoje Miasto

Przez  swoje Miasto

Miasto Gdynię

Choć i tak mocno uwiera

To trudne i puste

W Twoim Domu Henryku

To po Tobie  jednak


Tak coraz częściej

Coraz bardziej dotkliwie

Coraz bardziej głębokie

Puste Miejsce

Większe niż Twoja Stocznia

Niż Twój Port

Niż Nasze Całe 

Morze Bałtyckie

 

Ilustracje

Archiwum Internetowe

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

19. 02. 2024

 

 

 

piątek, 16 lutego 2024

Alkierz w Domu To było strasznie Magiczne słowo

 

Alkierz w Domu

To było strasznie

Magiczne słowo

I strasznie pojemne

Czegokolwiek  szukałeś

Nie wiedząc gdzie jest

Na chybił trafił

Po omacku

To to coś

Zawsze było 

W alkierzu

Bo alkierz to była 

Ta cudowna 

Niezawodna pamięć domu

Problem był w tym

By pośród tak wielu rzeczy

By tak od razu trafić

Na to 

Czego szukałeś

Alkierz zawsze

Przechowywał wszystko

Był zawsze taki skryty

Serdeczny i otwarty

Nadzwyczaj ludzki pokój

Wybiegający oknami

Het do ogrodu

I taki zawsze serdeczny

Wyrozumiały kąt

Większy od kufra

Większy od szafy

Tu przez owe

Wspomniane okna

W noc księżycową

Zaglądały gwiazdy

Podglądając jak śpisz

A gdy lało jak z cebra

Zaglądały i chmury

A gdy był mróz

To szron warstwami

Pchał się na całe szyby

Dziś alkierze

Przeminęły wraz

Ze swoimi  latami
Co pokoik
Jakieś tam 
Komórkowe pomieszczenie
To zaraz ta napuszona nazwa
Apartamenty salony
Nasze cudowne alkierze
Z duszą swoich czasów

I owe stare skrzypiące

Drewniane szafy

Z trudem domykane szuflady

Zawsze pełne

Wszelkich sekretów

W takiej jednej szufladzie

Mogłeś grzebać się

I cały wieczór

Cały dzień

Całą noc

Zawsze mając na czym

Zatrzymać i swoje łapki

I swoje oczy

Żadnego kolejnego odkrycia

I kolejnej sensacji

I kolejnych pytań

Co to może być

I tak zostaje ów alkierz

I tajemniczy


I nieodgadniony

Po wszystkie czasy

Zawsze do tamtych lat



 Otwierający podwoje

Do swoich 

Bogatych wspomnień

Dziś takich alkierzy

Już nie masz

Odeszły razem

Ze swoimi właścicielami

Daleko daleko

Na Tamtą Stronę Czasu

Skąd nagle znienacka

Wyrwie się czasem  

Jakiś mocno zdrożony

Tajemniczy wiatr

Zawiruje zakręci się

Dookoła rozejrzy

I zaraz wraca

Do swojej wiecznej przystani

Bo i ów wiatr w alkierzu



Jest także

Tamtej daty

Uschnięty ułomek drewna

Zasuszony liść

Echo echa słowa

Sunący nieraz po ścianie

Dyskretny cień

Aż pytasz

Kto tam

 

Ilustracje

Archiwum Internetowe

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

17. 02. 2024

 

Jeszcze do tego Dnia

  Jeszcze do tego Dnia Serdecznej Pamięci Naszej Mamy Ani Pisarczyk Jeszcze do tego Dnia Ten bukiet kwiatów W samym środku I tej...