A mnie wyrzuciło
Na którymś zakręcie
Aż
poturlałem się
Z wysokiego
nasypu
I już nie
sposób było
Być
normalnym pasażerem
Bo ani drogi
Ani pojazdu
I li tylko daleko daleko
Gdzieś na horyzoncie
Delikatne zarysy
Domu
I tak to trwało
Przez całe lataJednak nigdy
Mnie nie opuszczało
Życzliwe
mi echo
I to przekonanie
Przecież jeszcze
Nie wszystko stracone
Przynosząc
dobrze znany
Głos
serdeczny
Dzięki Tobie
Boże
Za ten głos
serdeczny
Szczery
Drogi
Zawsze
Z Całego Serca
Głos Nadziei
Jednak nie sposób uniknąć
Swojej Drogi Losu
Nie sposób uniknąć
Swojej Szkoły
Swojego Doświadczenia
Kto w porę
Nie usłyszy
Mocy Głosu Wiary
Kto w porę
Nie usłyszy
Mocy Głosu
Bożego Miłosierdzia
Ten w Pielgrzymce
Ku Tobie
Pójdzie i po kamieniach
Dopokąd aż zrozumieWszystkie błędy swoje
Po wielekroć wypominane
Niejednokrotnie nawet
Określone wprost
Jako grzech pychy
Grzech pogardy
Grzech zaniedbania
Grzech zapomnienia
Jakże wiele ma kierunków
Ta Szkoła Losu
Szkoła Doświadczenia
Szkoła Swojego
Życiowego Bagażu
Aż po certyfikat
Twojego Miłosiernego Serca
Miłosierny Panie
Ilustracje
Archiwum Internetowe
Stanisław Józef Zieliński
17.06.2022





































