czwartek, 30 czerwca 2022

A mnie wyrzuciło Na którymś zakręcie


 

A mnie wyrzuciło

Na którymś zakręcie

Aż poturlałem się

Z wysokiego nasypu

I już nie sposób było

Być normalnym pasażerem


Bo ani drogi

Ani pojazdu

I li tylko daleko daleko

Gdzieś na horyzoncie

Delikatne zarysy

Domu

I tak to trwało

Przez całe lata

Jednak nigdy 

Mnie nie opuszczało 

Życzliwe mi  echo

I to przekonanie

Przecież jeszcze


Nie wszystko stracone

Przynosząc dobrze znany

Głos serdeczny

Dzięki Tobie Boże

Za ten głos serdeczny

Szczery

Drogi

Zawsze

Z Całego Serca


Głos Otuchy

Głos Nadziei

Jednak nie sposób uniknąć

Swojej Drogi Losu


Nie sposób uniknąć

Swojej Szkoły

Swojego Doświadczenia 

Kto w porę 

Nie usłyszy

Mocy Głosu Wiary

Kto  w porę 

Nie usłyszy


Mocy Głosu

Bożego Miłosierdzia

Ten w Pielgrzymce

Ku Tobie 

Pójdzie i  po kamieniach

Dopokąd aż zrozumie

Wszystkie błędy swoje 

Po wielekroć wypominane

Niejednokrotnie  nawet

Określone wprost 

Jako grzech pychy

Grzech pogardy

Grzech zaniedbania

Grzech zapomnienia 


Jakże wiele ma kierunków

Ta Szkoła Losu

Szkoła Doświadczenia

Szkoła Swojego

Życiowego Bagażu

Aż po certyfikat

Twojego Miłosiernego Serca

Miłosierny Panie


Ilustracje

Archiwum Internetowe

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

17.06.2022

 

środa, 29 czerwca 2022

W Kaźmierzu Wielkopolskim miało wydarzyć się Coś bardzo szczególnego

 W Kaźmierzu Wielkopolskim 


Miało wydarzyć się

Coś bardzo szczególnego

U schyłku lata

Anno Domini

1989

Wyjątkowo licznie

Obsiadły wszystkie łąki

Nad Samą

I były to bociany

Chyba z całej Wielkopolski

A może nawet

I z całego Pomorza


I to chyba nawet wszystkie

I coś ustalały na teraz

I na rok następny

I niebawem 27 stycznia


Anno Domini 1990

Pojawił się w Kaźmierzu

Ów Cudo Chłopak

I Wójt Gminy Kaźmierz

Adolf Pisarczyk


Od razu poznał się 

Na tym Wydarzeniu bowiem


Jak dobrze znał 

Wszystkich Mieszkańców

Swojej Gminy

Tak od razu powiedział

To ani chybi

To musi być Bartek

I słowa te 

Z miejsca zyskały 

Akceptację

Obojga Rodziców

Do dzisiaj jednak

W głowę zachodzę

Skąd te bociany

Zebrane tak licznie

Wiedziały o Tym Wszystkim

I trzymając za rączki

I trzymając za nóżki

Nad samą Samą

Już w nieco 

W zaśnieżonym   styczniu

Niosły Ciebie 


Niezwykle ostrożnie

W bielusieńkim zawiniątku

Niosły całym stadem

Całym stadem

Co rusz 

Do Ciebie zaglądawszy



I co rusz

Oznajmiając wszem 

I wobec

To Nadzwyczajne Wydarzenie

Oznajmiając Delikatnym Wyciszonym

Klekotaniem

Niemal kołysanka

Niemal wieczorny 

Śpiew słowika

By to Cudowne Dziecię

Czasem za wcześnie


Nie obudziło się albowiem

Przybywając na ten

Równie Cudowny Świat

Przebyło długą bo aż 

Dziewięciomiesięczną drogę

Od  swego Taty
I od swojej Mamy
Wprost do Samego Siebie










Wprost do Kaźmierza


Ilustracje

Archiwum Internetowe

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

29.06.2022  

wtorek, 28 czerwca 2022

Wysiedli kiedyś Na Dworcu Wschodnim W Warszawie

 

Wysiedli kiedyś

Na Dworcu Wschodnim

W Warszawie

Ona z Poznania

On prosto z Gdańska

Po to by dalej

Pojechać razem

By razem wysiąść


Na małej stacji

Na stacji Kity

Kilkanaście stacji

Od Warszawy

W kierunku wschodnim

By dalej pójść

Zapatrzeni w siebie


Polną drożyną

W kierunku lasu bo

Za tym lasem

Jest wieś Bybytki

Strasznie rozległa kraina

Moich wszystkich marzeń

Bybytki


Kilkanaście zagród

Co dzień

Wychodzi tu ku sobie

Wzdłuż jednej szerokiej

Piaszczystej drogi

Jedynej arterii

I jedynej autostrady

Aby siebie pozdrowić


I wzajemnie powitać

Na dzień dobry

I pośród opłotków

Ustalić parametry pogody

Razem ustalić

Kiedy zacząć  siać

Kiedy zacząć sianokosy

Kiedy zacząć  żniwa

A kiedy zacząć  wykopki

I tak co roku

Przemija  tu rok


Każdy taki normalny

Zaciszny

Zaściankowy

Spokojny

 

I nagle ktoś patrzył

Na to wszystko

Okiem  życzliwym

Acz i krytycznym

Ktoś z samej Wielkopolski 

Gdzie to wszystko

 Biegło już jednak

Zupełnie inaczej

Inna epoka

I inny świat

Inne spojrzenie

I inny styl

Inny klimat


 

Ilustracje

Archiwum Internetowe

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

22.06.2022

Dziękuję Tobie Boże Ojcze

 

Dziękuję Tobie

Boże Ojcze

 

Pan zaprasza nas do Stołu

A Stół Ogromny

I każdy Człowiek

Ma tu swoje

Pewne miejsce


Czcigodny Włodarz

Darzy darami

Darzy radością

I darzy Życiem

I Wszystkich swoich Gości

Obejmuje swoim Jednym

Ogromnym Bożym Sercem

I usadza przy Stole

Wszystkich możliwie

Jak najbliżej Siebie

Tu topią się wszelkie błędy

Wszelkie zniewagi urazy

I przewinienia

I topią się wszystkie

Także i te najcięższe grzechy

I przychodzą 

Do wszystkich Gości

Zupełnie nowe

Czyściutkie sumienia

Tylko co z Jednej Wielkiej

Pralni Wszechświata

Przez Anioły Przyniesione

I to co niemożliwe


Za sprawą tegoż
Ogromnego Serca

Staje się możliwe

I nawet Ci

Którzy nie potrafią wybaczyć

I nawet Ci

Którzy nie potrafią zapomnieć

By mogli wybaczyć


I by mogli zapomnieć

Tu przy Tym Bożym

Stole Miłosierdzia

Dostają zupełnie nową pamięć

W nadziei że

Potrafią bardzo

Roztropnie jej używać


W najmniejszym sądzeniu

Drugiego człowieka

W którym to  sądzeniu

Starają się wyręczyć

Samego Pana Boga

Króla Miłosierdzia

I biada temu

Kto nie przyjdzie na czas

Lub z własnej woli

Nie przyjmie zaproszenia

Ten przy tym Stole

Utraci swoje miejsce na zawsze

Na własne życzenie pozostając

Poza Łaską Bożego Miłosierdzia

Wierzę i ufam że 

Zawsze Jesteście 

I Zawsze Będziecie

Godnymi Biesiadnikami

Tej Cudownej Biesiady

Jezusa Chrystusa

Naszego Mesjasza

Naszego Króla 

Króla Miłosierdzia


 Ilustracje

Archiwum Internetowe

Stanisław Józef Zieliński

Tekst 

Stanisław Józef Zieliński

23.06.2022




 

 

 

Jeszcze do tego Dnia

  Jeszcze do tego Dnia Serdecznej Pamięci Naszej Mamy Ani Pisarczyk Jeszcze do tego Dnia Ten bukiet kwiatów W samym środku I tej...