wtorek, 28 stycznia 2025

Synku Mój Synku Bartku mówisz Lata idą

Synku Mój 
Synku Bartku mówisz
Lata idą

Rok za rokiem

Znowu rok

I rok z rokiem

Do dziesiątki

I tak niebawem

I nieopatrznie

I dziesiątków lat 

W ten sposób

Też już kilka jest


 Z każdym rokiem doświadczenie

Z każdym rokiem

Więcej wiesz

No i spoko

Jeszcze jest

Zasobny limit

I daleko daleko 

Bardzo daleko 

Losu Kres


 
To jest Twoja tajemnica

Dobry Panie Boże Mój

Darz swoją Łaską

Ów Los Dobry

W hojnych i szczęśliwych chwilach

Morzem Pragnień

I Uczynków Samych Dobrych

Oceanem Dobrych Słów

I sukcesów ponad miarę


Jubilacie sławę bierz

I wypływaj jeszcze dzisiaj

Na tę Głębię

Na tę Głębię

Ludzkich Serc

I niech zawsze

Boski  klimat

Oby zawsze w Tobie był

Alleluja i do przodu

Niech kierunek

Rejsu trwa

I wiesz dobrze

Jak to zrobić

By do fal ustawić dziobem

Aby okręt  płynął

Nie z falami

Ale zawsze wprost do fal


 

I masz to Królestwo Swoje

Wirtualne Przestrzeń Czas

I Kosmiczne Odległości

Tam gdzie całą mocą pędzi

Ów silny Termodynamiczny Impet


I Termodynamiczny Wiatr

Het z Galaktyk

Het z Kosmosu

Gdzie zasiada na swym Tronie

Dobry Miłosierny Pan

 

W Swoim Świecie

Jesteś bowiem

As i Orzeł

A i Sokół

Bo wypatrzysz wszystko w mig

Przeto w Zdrowiu

A i w Szczęściu

W Swoim Świecie

Mocno trwaj

Zawsze mając 

Ni mniej nic więcej

Tylko 18 Lat

I ów Plus

I ów  Plus

A przed sobą wciąż

Samych Dobrych Szczęśliwych Lat

Jak najwięcej

Jak najwięcej

Jak najwięcej


Ilustracje

Archiwum Internetowe
Stanisław Józef Zieliński


Tekst

Stanisław Józef Zieliński

27. 01. 2025


 

 

 

 

piątek, 27 grudnia 2024

Nie zamykaj się przede mną

 

Nie zamykaj się przede mną


Bo jest zima

Bo jest zimno

Sztywna sierść

Na nosie szron

Nie zamykaj się przede mną

Łapki mi sztywnieją już

I jest mi okropnie zimno

Ściska ból

I ściska głód

Nie zamykaj się przede mną

Przecież możesz pomóc mi

Dom przy drodze

Taki wielki

Taki mocny

Taki szczelny

Pozwól mi chociaż przez zimę

W takim ciepłym domu być

Będę Twoim Przyjacielem

Jednym Wielkim Twoim Sercem

Zechcę z Tobą

Wszędzie być

Zechcę z Tobą

Wszędzie iść

 

I przed wrogiem

Cię ostrzegę

Wierny Tobie


Całym sercem

A i o poranku zbudzę

Abyś właśnie o poranku

Mógł szczęśliwie zacząć dzień

 

I przekonasz się niebawem

Jak ten Piesio zagubiony

Jaki będzie Tobie bliski

Jaki bardzo bardzo drogi

Jakże bardzo niezawodny

Jak dotychczas chyba nikt

 

Ilustracje 

Archiwum Internetowe

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

28. 12. 2024


 

 

 

 

czwartek, 26 grudnia 2024

Szumi mi w głowie wiatr Ile swych twarzy mam






Szumi mi w głowie wiatr

Ile swych twarzy mam

I pytam lustro

I pytam wiatr

Czy każda twarz

To moja twarz

Czy tylko skądś ją znam


Ułamek snu

Ułomek dnia

Szumi mi w głowie wiatr

Ile swych twarzy mam

A może to jest tak że

To jest jednak wciąż

Ta sama moja  twarz


I zawsze wszędzie jest

Zawsze to samo Ja

 




Archiwum Internetowe

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

26. 12. 2024

 

 

 

 

 



niedziela, 17 listopada 2024

 

Drogą bez śladu

Bo wszędzie ślady

Zasypuje zamieć

Idzie wprost ze wsi

Ze wsi Bybytki

Idzie przed siebie

Pan Piotr  Zawisza

Najstarszy Mieszkaniec

Mieszkaniec Wsi


 

Każdy go pozna

Mimo iż zamieć

Iż taka zamieć

Nie widać świata

W walonkach z wełny

Z trudem wyciąga

Walonki z zaspy

By na tej drodze

Zawianej drodze

Przypadkiem nie zostać

Ot tak na bosaka

 

Kożuch wytarty

Same prześwity

W zimowej służbie

Dziesiątki lat

Ogrzewa stare

Zziębnięte kości

Pana Piotra Zawiszy

Mimo iż mocno

I zamieć smaga

A i poły kożucha

Zapięte na dwa

Skórzane guziki

Z dziwnym uporem

Szarpie zimowy

Północny wiatr

 

Każdy inny w taką szarugę

By siedział w domu

I by do pieca

Dokładał drew

Pan Piotr Zawisza

Tygrys Północy

Po drodze pragnie

Do sąsiadów wstąpić

By móc razem  z nimi

Podzielić ów dzień

 Wspomni w rozmowie

Jako i zawsze

Może i nawet

Po setny raz

Kiedy był pojman

Przez carską branką

I równo przez lat

Dwadzieścia cztery

Het na Syberii

Mimo iż nie chciał

Wykuwał twardy

Żołnierski los

 Polak wiadomo

Armatnie mięso

Bo tak Polaków

Traktował car

I żołd licheńki

I zero szacunku

Tylko niewolnik

Był za pan brat

 

I od Rodziny

Żadnego listu

Korespondencja

Któż o to dbał

Wszystko w pamięci

Ma Pan Piotr Zawisza

Dziś już staruszek

Dziś już chucherko

Rad że znów stąpa

Po Polskiej Ziemi

I ma w zasięgu

Licznymi zmarszczkami

Pooranej dłoni

Swój bybytkowski


Rodzinny świat

 

I jest to swoje

Niebo nad sobą

I jest pod nogą

Swój polski grunt

To nic że tyle

Na drodze śniegu

I już na brodzie

A i na wąsach

Soplami osiadł

Siarczysty mróz

 

Ten mróz jest ciepły

Ten mróz jest polski

Jak ów zły sąsiad

Mimo to  swój

Ten mróz na Syberii

To była bestia

Samo wspomnienie

Mrozi krew w żyłach

Przeto rozgrzewką

Był każdy bój

 

Mimo katorgi

Bóg był mu łaskaw

Chronił od śmierci

Chronił od kul

Wygnańcu Polski

I Bóg Tobie nigdy

Nie szczędził serca

Bo nigdy przenigdy

Nie zaparłeś się

Imienia Pana

Mimo iż tyle razy

O świcie piał

Ów historyczny

Sławetny kur

Ty byłeś zawsze

Swojemu Panu

Ten Wierny Piotr

Kielonka wypił

Słoniną zagryzł

Rękawem otarł

I za pazuchę

Na potem wziął chleb

Gorący razowy

Tylko co z pieca

Słowo zamienił

Chwilę posiedział

I drogą zawianą

I zawiewającą

Szedł dalej przez wieś

 


Rad był z narodzin

I rad był z wesela

Każda rodzina

To jego dom

Pan Piotr Zawisza

Nigdzie był dłużej

Nie zagrzał miejsca

Mimo że zima

Zamieć i mróz

 

 


Ilustracje

Archiwum Internetowe

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

17. 11. 2024

 

 

 

 

 

środa, 25 września 2024

I był w domu W małej chatynce Gdzie pokój i kuchnia To były jedno

I był w domu

W małej chatynce

Gdzie pokój i kuchnia

To były jedno

Właśnie jedna trzecia pokoju

To był ów ogromny zapiecek

Który jednocześnie ogrzewał

Cały dom

Po solidnym napaleniu

Potrafił jeszcze

Darzyć przyjemnym ciepłem

Przez dwie noce

I przez dwa dni

Bardzo lubił ten zapiecek

Kocurek Maciek


Właściwie to było

Jego królestwo

Potrafił tam przebywać

Wygodnie wylegując się

Przez dzień

I przez noc

Schodząc tylko na posiłek

Schodząc do kuchni

I były drzwiczki

Do głębi pieca

Skąd tuż po napaleniu

Buchał prawdziwy żar

To tam wędrowało ciasto

Ciasto na chleb

Poukładane w duże

Prostokątne blachy

Z reguły na liściach

Kapusty tataraku

Lub na liściach chrzanu

A ów cudowny zapach

Aż na całą zagrodę się niósł

Taki jeden bochen

Wystarczał na tydzień

Był to ów polski ciemny

Razowy chleb

Mógł zeschnąć się na kamień

Ale gdyby kiedykolwiek

Pleśń na nim siadła

To dla Maryjanny

Dla Pani Domy

Byłby na zawsze

Przeogromny wstyd

I czasem schodzili się

Tak na pogaduszki

Zwiedzeni zapachem

Świeżego chleba

I bliżsi i dalsi sąsiedzi

I czasem był przy tym

I wędzonki kawałek

I coś z piwnicznych zapasów

Paroletniej nalewki

A kto wychylił

Rękawem buźkę wycierał

A nawet i łzę wyciśniętą

Dyskretnie otarł

I z zachwytem mówił

Nie spodziewałem się że

Taka mocna

I gdy sąsiad był z domu

Od Maryjanny i Stanisława

Wyszomirskich

Z domu wychodził

To wychodził obowiązkowo

Z porządną pajdą chleba

Takie pożegnanie sąsiadów

Było w Bybytkach

A przy okazji i dogadali

I pomoc sąsiedzką

Tłokę do żniw

Albo i do wykopów

Tak jedni z drugimi byli

A jednoczyło ich

I ziarno

I mąka

I chleb

Byli wsią niewielką

Ale jakże silną rodziną

Co kiedykolwiek wydarzyło się

U kogoś z nich

Po całej wiosce


Rozchodziło się w mig

I gdy było trzeba

Każdy kto żyw

Śpieszył na pomoc

I to był ten honor

Ażeby bezinteresownie

Natychmiast być

Wracam pamięcią

Do tamtych czasów

Których już teraz

Tak mocną więzią spowitych

Już chyba jednak

Nie ma

Bo i czarny wiejski

Razowy chleb

Zastąpił tak zwany miejski

Tak zwany biały

I nadmuchana powietrzem

Bułeczka kajzerka

Nie ta waga

Nie ten smak

Bowiem i waga

I smak

Wszystko tak mocno

Li tylko obok

 


Ilustracje

Archiwum Internetowe

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

24. 09. 2024

 

 

 

Siostrze Alinie Godlewskiej Ku Serdecznej Pamięci

  Siostrze Alinie Godlewskiej Ku Serdecznej Pamięci   A to już Wydarzyło się   17 Lat Temu I też było już lato 26 czerwca 2009 r...