Drogą bez śladu
Bo wszędzie ślady
Zasypuje zamieć
Idzie wprost ze wsi
Ze wsi Bybytki
Idzie przed siebie
Pan Piotr Zawisza
Najstarszy Mieszkaniec
Mieszkaniec Wsi
Każdy go pozna
Mimo iż zamieć
Iż taka zamieć
Nie widać świata
W walonkach z wełny
Z trudem wyciąga
Walonki z zaspy
By na tej drodze
Zawianej drodze
Przypadkiem nie zostać
Ot tak na bosaka
Kożuch wytarty
Same prześwityW zimowej służbie
Dziesiątki lat
Ogrzewa stare
Zziębnięte kości
Pana Piotra Zawiszy
Mimo iż mocno
I zamieć smagaA i poły kożucha
Zapięte na dwa
Skórzane guziki
Z dziwnym uporem
Szarpie zimowy
Północny wiatr
Każdy inny w taką szarugę
By siedział w domu
I by do pieca
Dokładał drew
Pan Piotr Zawisza
Tygrys Północy
Po drodze pragnie
Do sąsiadów wstąpić
By móc razem z nimi
Podzielić ów dzień
Jako i zawsze
Może i nawet
Po setny raz
Kiedy był pojman
Przez carską branką
I równo przez lat
Dwadzieścia cztery
Het na Syberii
Mimo iż nie chciał
Wykuwał twardy
Żołnierski los
Armatnie mięso
Bo tak Polaków
Traktował car
I żołd licheńki
I zero szacunku
Tylko niewolnik
Był za pan brat
Żadnego listu
Korespondencja
Któż o to dbał
Wszystko w pamięci
Ma Pan Piotr Zawisza
Dziś już staruszek
Dziś już chucherko
Rad że znów stąpa
Po Polskiej Ziemi
I ma w zasięgu
Licznymi zmarszczkami
Pooranej dłoni
Swój bybytkowski
Rodzinny świat
I jest to swoje
Niebo nad sobą
I jest pod nogą
Swój polski grunt
To nic że tyle
Na drodze śniegu
I już na brodzieA i na wąsach
Soplami osiadł
Siarczysty mróz
Ten mróz jest ciepły
Ten mróz jest polski
Jak ów zły sąsiad
Mimo to swój
Ten mróz na Syberii
To była bestiaSamo wspomnienie
Mrozi krew w żyłach
Przeto rozgrzewką
Był każdy bój
Mimo katorgi
Bóg był mu łaskaw
Chronił od śmierci
Chronił od kul
Wygnańcu Polski
I Bóg Tobie nigdy
Nie szczędził serca
Bo nigdy przenigdy
Nie zaparłeś się
Imienia Pana
Mimo iż tyle razy
O świcie piał
Ów historyczny
Sławetny kur
Ty byłeś zawsze
Swojemu Panu
Ten Wierny Piotr
Kielonka wypił
Słoniną zagryzł
Rękawem otarł
I za pazuchę
Na potem wziął chleb
Gorący razowy
Tylko co z pieca
Słowo zamienił
Chwilę posiedział
I drogą zawianą
I zawiewającą
Szedł dalej przez wieś
Rad był z narodzin
I rad był z wesela
Każda rodzina
To jego dom
Pan Piotr Zawisza
Nigdzie był dłużej
Nie zagrzał miejscaMimo że zima
Zamieć i mróz
Ilustracje
Archiwum Internetowe
Stanisław Józef Zieliński
Tekst
Stanisław Józef Zieliński
17. 11. 2024
















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz