
I był w domu
W małej chatynce
Gdzie pokój i kuchnia
To były jedno
Właśnie
jedna trzecia pokoju
To był ów
ogromny zapiecek
Który
jednocześnie ogrzewał
Cały dom
Potrafił jeszcze
Darzyć
przyjemnym ciepłem
Przez dwie
noce
I przez dwa
dni
Bardzo lubił
ten zapiecek
Kocurek Maciek
Właściwie to
było
Jego
królestwo
Potrafił tam przebywać
Wygodnie wylegując
się
Przez dzień
I przez noc
Schodząc
tylko na posiłek
Schodząc do
kuchni
I były
drzwiczki
Do głębi
pieca
Skąd tuż po
napaleniu
Buchał
prawdziwy żar
To tam
wędrowało ciasto
Poukładane w
duże
Prostokątne
blachy
Z reguły na
liściach
Kapusty
tataraku
Lub na
liściach chrzanu
A ów cudowny
zapach
Aż na całą
zagrodę się niósł
Taki jeden
bochen
Wystarczał na
tydzień
Był to ów polski ciemny
Razowy chleb
Mógł zeschnąć
się na kamień
Ale gdyby
kiedykolwiek
Pleśń na nim
siadła
To dla
Maryjanny
Dla Pani
Domy
Przeogromny
wstyd
I czasem
schodzili się
Tak na
pogaduszki
Zwiedzeni
zapachem
Świeżego
chleba
I bliżsi i
dalsi sąsiedzi
I czasem był
przy tym
I wędzonki
kawałek
I coś z
piwnicznych zapasów
Paroletniej nalewki
A kto
wychylił
Rękawem
buźkę wycierał
A nawet i
łzę wyciśniętą
Dyskretnie
otarł
I z
zachwytem mówił
Nie spodziewałem się że
Taka mocna
I gdy sąsiad
był z domu
Od Maryjanny
i Stanisława
Wyszomirskich
Z domu
wychodził
To wychodził
obowiązkowo
Z porządną pajdą
chleba
Było w Bybytkach
A przy
okazji i dogadali
I pomoc
sąsiedzką
Tłokę do
żniw
Albo i do wykopów
Tak jedni z
drugimi byli
A jednoczyło
ich
I ziarno
I mąka
Byli wsią
niewielką
Ale jakże
silną rodziną
Co
kiedykolwiek wydarzyło się
U kogoś z
nich
Po całej
wiosce
Rozchodziło
się w mig
I gdy było
trzeba
Każdy kto
żyw
Śpieszył na
pomoc
I to był ten
honor
Ażeby
bezinteresownie
Natychmiast
być
Wracam
pamięcią
Do tamtych
czasów
Których już teraz
Tak mocną
więzią spowitych
Już chyba
jednak
Nie ma
Razowy chleb
Zastąpił tak
zwany miejski
Tak zwany
biały
I nadmuchana
powietrzem
Bułeczka
kajzerka
Nie ta waga
Nie ten smak
Bowiem i waga
I smak
Wszystko tak
mocno
Li tylko
obok
Ilustracje
Archiwum Internetowe
Tekst
Stanisław
Józef Zieliński
24. 09. 2024












Brak komentarzy:
Prześlij komentarz