W Bybytkach
Po reformie rolnej
Zaraz po wojnie
I
rozparcelowaniu
Majątku Włodków
Jako jedyny
relikt tegoż majątku
Pozostała
tzw. Resztówka
Resztówka istniała
Przez całego
dziesięciolecia
I co rusz
podnosiła się
Fala debaty
przez wieś
Co tu może
być
Pomysłów
było tyle
Ilu debatujących
A to szkoła
A to
przedszkole
A może jakiś
tam
Z
prawdziwego zdarzenia
A może
Wytwórnia Wód
Bo i woda tu
była
Rześka
zdrowa zimna
Nawet w
bardzo gorące lato
I tak każda
debata
Na debacie
kończyła się
Może gdyby
ktoś
Z kasą był
I ową kasę
Na stół
wyłożył
Ale też
byłyby zaraz pytania
Tyle kasy ma
A skąd jak
tu każdy mędrzec
Z trudem
radzi sobie
I nic więcej
poza ten kres
Z łapy do
papy
Bo i
kontyngenty na młodziutkie
Podworskie
gospodarstwa
Wcale
niemałe nałożone
I z hektara
i z metra
Niezwykle
ciężki los
Tych młodych
gospodarzy
Zaraz po
reformie
Jeden dostał
pług
Długi dostał
bronę
Jeden dostał
konia
Ktoś inny
dostał krowę
Było
niezwykle trudno
Stanąć na
obu nogach
W takim
gospodarstwie
Jakoś jednak
stawali
Z każdym
dniem
Kulawo to
kulawo
Ale z Pomocą
Bożą
Szli coraz
dalej
Coraz dalej
przed siebie
Resztówka
była jednak
Zawsze
Resztówką
Dumą Wsi i
jedyną
Podworską
Wspólnotą
I niejeden
wspominał był
Gdy istniał
tu Majątek Włodków
W granicach 350 hektarów
To tu gdzie
owa Resztówka
Zawsze był
tu sad
I ogród
okalający
Majątkowe
zabudowania
Obory
stajnie spichlerze
I była tez
kuźnia
Przed wojną
1939 roku
Był tu już
telefon
I znana w
całej Polsce
Hodowla
Polskiego
Bydła
Czerwonego
Skąd najlepszy buhaj
Trafił był
do zagrody
Naczelnikowej
Piłsudskiej
Stanisław
Włodek właściciel Majątku
Był przed
wojną 1939 roku
I Poseł Na
Sejm Rzeczypospolitej
I u władz i
u ludu
Bo i prawy i
sprawiedliwy był
I nikogo z
torbami
Ze swojego
Majątku nie puścił
I były
uroczyste
Wraz z całym
ludem
I Święta
Bożonarodzeniowe
Gdy to
Malusieńki Pan Jezus
Wchodził
między Ziemiany
I pomiędzy
prosty Lud
Czyniąc wszystkich jednym
I były także
Podobnie
uroczyste
I Święta
Wielkanocne
A w lecie
niejedna majówka
Z przytupem
że hej
Resztówka
dla Mieszkańców Bybytek
Była
wspomnieniem tego wszystkiego
Wielu mówiło
nieraz
Iż tu gdzie
Resztówka
Winien być
Piękny Wiejski Park
Może nawet
Najbardziej
okazały
W całym województwie
Województwie
Białostockim
I tak
Resztówka była dalej Resztówką
Piękne
jabłonie ustawione w rzędy
Donosiły
piękne antonówki
Wszystkie
gałęzie
Obficie
obsypując
Przez drogę
w słońcu
Czerwieniły
się czworaki
A w szczycie
tuż obok nich
Bieliła się
na tle
Ustawiona w
grocie
Figurka Matki Bożej
Wierna
replika
Figurki wraz
z grotą
W Lourdes
W niedzielę
i święta
Pojawiały
się tu kwiaty
I pomiędzy
kwiatami
Migotały
płomyki
Zapalonych
świec
Ponoć o
zmierzchu
O zmroku lub
o brzasku
Modlił się
tu po kryjomu
Gdy ile razy
przejeżdżając
Zahaczył o
swoją Wieś
Oficjalnie
miał tutaj
Całkowity
zakaz wstępu
I rad był
widzieć
Jeszcze owe
jabłonie
I ten
kawałek ziemi
Jeszcze
wolnej od podziału
Z tym
szczególnym
Statusem Resztówka
Ten przyjazd ukradkiem
Kogokolwiek
z Rodziny Włodków
Był zawsze
bardzo żałosny
I już chyba
Bez żadnej
nadziei
Na jakikolwiek
powrót
Tak mścili się
Odwieczni
zaborcy
Odwieczni wrogowie Polski
Na wyższych Stanach
Polskiego Narodu
Na
Ziemiaństwie
I na
Szlachcie
I na zamożniejszym
Stanie
Chłopskim
Nazywając
ich kułakami
Zapyziałą
rekcją
A rezydencje
Ziemian
A i szlacheckie dworki
Zawsze były nieugiętym
Bastionem Polskości
I były Bastionem
Polskości
Idące za ich
przykładem
I rdzenne Polskie
Chaty
Zawsze
skupione
I wokół dworów
I wokół
Ziemiańskich Rezydencji
I wokół
swoich Parafii
Wszystko to bezwzględny
Bezwzględnie
wgniatał
W ziemię
W tę Polską Świętą
Ziemię
Poniekąd w
imię
Jakiejś
dziwnej
Równie
bolszewickiej sprawiedliwości
I stały też
polskością
I Czworaki
Podworskie
Niejednokrotnie
nazywane
Sachalin
Prawdopodobnie
kiedyś stąd
Ktoś trafił
do Sachalinu
Na dalekie
Syberyjskie zesłanie
Prawdopodobnie
Działo się to wtedy
Gdy przez Podlasie
Przetaczał
się ów
Piękny
Narodowy Zryw
Powstanie Styczniowe
Po upadku którego
W wielu
wsiach
Były carskie
Punkty zborne
Gdzie w
gorące
Rozpalone w
ognisku łańcuchy
Zakuwano Powstańców
Na daleki
daleki Sybir
Skąd już nie
wrócili nigdy
W szczycie
Czworaków
W kamiennej grocie
Ze swojej
figurki
Wiernej
kopii z Lourdes
Patrzyła na to wszystko
Matka Boża
Zawsze z
oczami
Pełnymi
szacunku
Uznania i
nadziei
Na lepszy
los
Bo i tu byli
także Ci
Którzy
zawsze robili wszystko
Co Jej Syn
im powie
I ileż razy
wracał tu
Kto tylko mógł
I z Rodziny
Państwa WłodkówProsząc o
pokrzepienie
Na ten
trudny
Apokaliptyczny
Czas
I plany do
Resztówki
Były z każdym
rokiem
I te same i
inne
A to może
Dom Ludowy
Najchętniej
imieniem
Stanisława Włodka by go nazwali
A może
Wytwórnia
Źródlanych Wód
Bo woda tu
była zawsze
Studzienna źródlana
Zdrowa i
czysta
Na żwirze i
piasku
Kupno tej
ziemi
Przez
rodzimych gospodarzy
Raczej nie
wchodziło
W rachubę
Zawsze tu
był sad
Rozłożyste
stare jabłonie
I jabłka antonówki
Zawsze duże
I podrywała
je sobie
Zawsze na
jesień
Na późną
jesień
Cała Wieś
Jabłonie
rzędami
Biegły od
drogi do drogi
I zawsze
była tu
Piękna równa murawa
Pamiętająca
jeszcze grabie
I dłonie je
trzymające
Dworskiego
ogrodnika
W czas
wiosny i lata
Iluż brało
tutaj koc
W sobotę czy
w niedzielę
Gdy była piękna
Słoneczna
pogoda
I zażywało
odpoczynku
I poobiedniego
snu
Tak zwanej
Dość modnej
tutaj sjesty
Co jeszcze
swojej służbie
Zaszczepił
ów Dwór
To była norma
To była
reguła
I tak
Resztówka
Ta Resztówka
Była i
dworska
I wspólna i
obywatelska
Aż tu razu
pewnego
Gdy w Gminie Szepietowo
Naczelnikiem
był
Witold
Jurczykowski
Szach mach
pokątnie
Trudno rzec
czy z wyższego
Partyjnego nadania
Powiedzmy z
wojewódzkiej Łomży
Pokątnie pod
stołem
Zasłużony
partyjny młodzieżowiec
Zupełnie w tej wsi
Nie mieszkałI nie miał tu
Ani swojej ziemi
Ani swojej
zagrody
Otrzymał tę
Resztówkę
W jakimś
dziwnym darze
Za jakieś
dziwne zasługi
Dla swojej
partii
Wszystkie
jabłonie
Wyciął
wykarczował
I zrobił tu
swoje
Swoje rodowe
pole
Kosztem
całej
Zaorując tu
także
I swoje
sumienie
Jeżeli
jeszcze
Było kiedykolwiek
I Jaś
Wojtczuk
Ówczesny
Sołtys
Wsi Bybytki
Dowiedział
się o tej transakcji
Gdy było już
po wszystkim
Wieś Bybytki
Nigdy nie pogodziła się
Z tym
przejawem poniżenia
I aktem bezprawia
W Gminie
Szepietowo
Nie jest już
naczelnikiem
Witold
Jurczykowski
Ale Lud w
Bybytkach
Zapamięta go
chyba
Po wszystkie
pokolenia
Włącznie z
tym który
Połakomił się
I dokonał tego
Diabelskiego
targu
No nie jest człowiekiem
ten
Kto pośród
swoich
Człowiekiem
nie chce być
Na szczęście
jest poeta
I upomina
się
O pokrzywdzony
Oszukany Lud
Lud Wsi
Bybytki
Archiwum Internetowe
Stanisław
Józef Zieliński
Tekst
Stanisław Józef Zieliński
22.09.2024
























.jpg)











Brak komentarzy:
Prześlij komentarz