piątek, 13 czerwca 2025

A któż tu zawsze Nie czekał Na Twój przyjazd

 

A któż tu zawsze

Nie czekał

Na Twój przyjazd

Matuli Julia co rusz

Niby mimo woli

Spoglądała w okno

Mówiąc do ścian

Do sufitu

I do swoich obrazów

Na ścianach

I do swoich Aniołów

Józefa i Stanisława

Upłynęło już trochę czasu

A Ciebie Heniuś

Nie ma i nie ma

I byłeś zawsze tu

Tak samo serdecznie

Oczekiwany

A gdy przybyłeś

Przeważnie znienacka

Była to kolejna 

Ogromna niespodzianka

I ten  ostatni odcinek podróży

Droga od stacji PKP Kity

Droga przez las

Szeroka prawie tak samo

Jak w Twojej Gdyni

Prawie wszystkie ulice

I przez tych kilka kilometrów

Dźwigałeś ów podróżny bagaż

Chyba że ktoś po drodze

Jadąc furmanką

Ciebie zabrał

I tak idąc

Rozpamiętywałeś sobie

Ta sztuka materiału

Kupiona na hali

W Mieście Gdynia

Na sukienką dla Krysi

Zaiste chyba najładniejsza

A i udało się jeszcze

Po całkiem  

Przyzwoitym upominku

Dla każdego Mieszkańca

Rodzicielskiego Domu

I jeszcze jakiś przyzwoity kęs

Otrzymywał Filonek

Gorliwy strażnik Gospodarstwa

I całego Domu

On do Ciebie

Jakże mocno stęskniony

Już w samej bramie

Radośnie witał

Ciągle oszczekując


Prowadził ścieżką koło studni

Wprost na sam

Próg Domu

I tak jak to było

Na makatce

Nad kuchnią

Wyszydełkowane

W palcach Matuli Julii

Albo Siostry Aliny

I wstępowało z Tobą

To szczególne Święto

Gość w Dom

Bóg w Domu

I tak trwało to

Do ostatniej kropli czasu

Dopokąd mogłeś zatrzymać się

By razem pobyć

Razem pomieszkać

A i w pracach gospodarskich

Swoje trzy grosze dołożyć

I zawsze

Był ten smutny czas rozstania

Gdy trzeba było

Już odjeżdżać

Do stacji PKP Kity

Odwozili Ciebie wszyscy

I Siostra Alina

I Siostra Krysia

I Brat Roman

I Ojczym Stanisław

I ciągnąc wóz gumiasty

Co rusz uszami strzygła

Kobyłka Dereszka

I zawsze było jeszcze

Do pociągu parę minut


By jeszcze w małej budce

Gdzie nawet

Kawałek poczekalni było

Spokojnie kupić bilet

Spokojnie bez pośpiechu

W asyście żegnających

Spokojnie bezpiecznie


Wyjść na peron

 A dwa lata temu

Odjechałeś tak daleko

Ani Ciebie nie słychać

Ani Twojego Pociągu

Jakoś ciągle nie widać

A może

W zupełnie innej

Przestrzeni będąc

I podróżujesz

I jesteś

Wieczystego Żywota

Doznając w Domu Pana

W Domu Boga Ojca


 






Ilustracje

Archiwum Internetowe

Stanisław Józef  Zieliński

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

12. 06. 2025

 

 

 

 

sobota, 7 czerwca 2025

Ile kwiatków zerwałaś do swoich wianków Krystynko

 

Czy pamiętasz tamten

Tamten  swój czas 

W Zabłotnych

 Ile kwiatków zerwałaś

Do swoich wianków

Krystynko

Tak naprawdę to tego

Nie wie nikt

Chyba że tylko

Ów cień który za Tobą

Dyskretnie szedł po łące

Dyskretnie szedł

Krok w krok

A Ty zachwycona mówiłaś

Ten kwiatek najładniejszy

Ten jak nic 

Koniecznie musi

W moim wianku być

I tak Twój wianuszek

Z każdą chwilą

Był coraz większy

Stokrotki kaczeńce i chabry

A i koniczynki

I obowiązkowo

Niezapominajki

I choćby jeden kłębuszek

Złocistych jaskrów 

I również  złocisty

Krążek mlecza

I kiedy dzieło

Było już gotowe


Ukradkiem dyskretnie

Otwierałaś drzwi

Aby wianuszek

Niepostrzeżenie

Założyć swojej Matusi na głowę

By rada z Twojego serduszka

Z Twoim wianuszkiem

Na głowie

Przez dzień cały 

Uśmiechniętą mogła być


Ile Krystynko  zerwałaś

Kwiatków do swych wianków

Tego tak naprawdę

Do dzisiaj nie wie nikt

Może jeszcze

Coś mogłaby rzec łąka

Może jeszcze

Coś mógłby rzec

I ów na polu

Ogromny kamień

Ale i tego kamienia

Przecież już dawno

Nie ma

I jest li tylko

Pole zaorane

A łąka też już

Nie to pokolenie

I nawet inne kwiatki

Tam  już rosną

Już nie kaczeńce

I nawet nie chabry

A li tylko jakieś

Zasiane wysokie

Wydajne trawy

Cywilizowane

Uprawne

 


Och wianki wianki 

Twoje wianki Krystynko

A to już i tyle lat

I w wiankach tych zaplotłaś

Swój cały piękny

Dziewczęcy Czas

I cały swój 

Dziecięcy Świat

 

I w Twoich Wiankach dalej

I tamta łąka trwa

I tamten nad nią błękit


I nawet tamten

Biegnący przez pola

Cieplutki pełen słońca wiatr

Dotykający znienacka

Falbanek tylko co wypranej

I wysuszonej na słońcu

Świeżutkiej sukienki



Ile Krystynko

Zerwałaś kwiatków 

Do swoich wianków

Tak naprawdę

To tego nie wie nikt

Może coś kiedyś

Przypomni się we śnie

Może coś kiedyś

Podpowie tamto echo

Sprzed tylu tylu lat

Mimo iż to już

Tak strasznie daleko

I czasu szmat

I drogi szmat

 

Ilustracje

Archiwum Internetowe

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

8. 06. 2025

 

 

 

 

 

 

Jeszcze do tego Dnia

  Jeszcze do tego Dnia Serdecznej Pamięci Naszej Mamy Ani Pisarczyk Jeszcze do tego Dnia Ten bukiet kwiatów W samym środku I tej...