niedziela, 17 listopada 2024

 

Drogą bez śladu

Bo wszędzie ślady

Zasypuje zamieć

Idzie wprost ze wsi

Ze wsi Bybytki

Idzie przed siebie

Pan Piotr  Zawisza

Najstarszy Mieszkaniec

Mieszkaniec Wsi


 

Każdy go pozna

Mimo iż zamieć

Iż taka zamieć

Nie widać świata

W walonkach z wełny

Z trudem wyciąga

Walonki z zaspy

By na tej drodze

Zawianej drodze

Przypadkiem nie zostać

Ot tak na bosaka

 

Kożuch wytarty

Same prześwity

W zimowej służbie

Dziesiątki lat

Ogrzewa stare

Zziębnięte kości

Pana Piotra Zawiszy

Mimo iż mocno

I zamieć smaga

A i poły kożucha

Zapięte na dwa

Skórzane guziki

Z dziwnym uporem

Szarpie zimowy

Północny wiatr

 

Każdy inny w taką szarugę

By siedział w domu

I by do pieca

Dokładał drew

Pan Piotr Zawisza

Tygrys Północy

Po drodze pragnie

Do sąsiadów wstąpić

By móc razem  z nimi

Podzielić ów dzień

 Wspomni w rozmowie

Jako i zawsze

Może i nawet

Po setny raz

Kiedy był pojman

Przez carską branką

I równo przez lat

Dwadzieścia cztery

Het na Syberii

Mimo iż nie chciał

Wykuwał twardy

Żołnierski los

 Polak wiadomo

Armatnie mięso

Bo tak Polaków

Traktował car

I żołd licheńki

I zero szacunku

Tylko niewolnik

Był za pan brat

 

I od Rodziny

Żadnego listu

Korespondencja

Któż o to dbał

Wszystko w pamięci

Ma Pan Piotr Zawisza

Dziś już staruszek

Dziś już chucherko

Rad że znów stąpa

Po Polskiej Ziemi

I ma w zasięgu

Licznymi zmarszczkami

Pooranej dłoni

Swój bybytkowski


Rodzinny świat

 

I jest to swoje

Niebo nad sobą

I jest pod nogą

Swój polski grunt

To nic że tyle

Na drodze śniegu

I już na brodzie

A i na wąsach

Soplami osiadł

Siarczysty mróz

 

Ten mróz jest ciepły

Ten mróz jest polski

Jak ów zły sąsiad

Mimo to  swój

Ten mróz na Syberii

To była bestia

Samo wspomnienie

Mrozi krew w żyłach

Przeto rozgrzewką

Był każdy bój

 

Mimo katorgi

Bóg był mu łaskaw

Chronił od śmierci

Chronił od kul

Wygnańcu Polski

I Bóg Tobie nigdy

Nie szczędził serca

Bo nigdy przenigdy

Nie zaparłeś się

Imienia Pana

Mimo iż tyle razy

O świcie piał

Ów historyczny

Sławetny kur

Ty byłeś zawsze

Swojemu Panu

Ten Wierny Piotr

Kielonka wypił

Słoniną zagryzł

Rękawem otarł

I za pazuchę

Na potem wziął chleb

Gorący razowy

Tylko co z pieca

Słowo zamienił

Chwilę posiedział

I drogą zawianą

I zawiewającą

Szedł dalej przez wieś

 


Rad był z narodzin

I rad był z wesela

Każda rodzina

To jego dom

Pan Piotr Zawisza

Nigdzie był dłużej

Nie zagrzał miejsca

Mimo że zima

Zamieć i mróz

 

 


Ilustracje

Archiwum Internetowe

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

17. 11. 2024

 

 

 

 

 

Jeszcze do tego Dnia

  Jeszcze do tego Dnia Serdecznej Pamięci Naszej Mamy Ani Pisarczyk Jeszcze do tego Dnia Ten bukiet kwiatów W samym środku I tej...