Rodzinne Koligacje
I Spowinowacenia
A każdy ród
w ród
Szukali się
w korcu maku
Aż het po daleki kres
Nadbiebrzański
Nadnarwiański
Kres
I tak
szczęście wnet wyrosło
Nawet listki
ma
Listki są na
tyle mocne
Listków tych
Sztorm nie
utrąci
Śródlądowy
monsun
Ani
przypadkiem
Halny wiatr
I tak Nowe Pokolenie
I Unijny Czas
I tak krzepną Wszyscy
Rok za rokiem
A wszystko
pewne
Pewniejsze
nawet
I każdy ma swoje
miasto
Taki swój
Tylko swój świat
A mimo to
Wobec siebie
Zawsze
bliżej niż blisko
By móc
uczcić
Wspólny Rodzinny Czas
Nie ma Potem
Nie ma Zaraz
I to przeważnie niemożliwe
Żeby ktokolwiek
Nie miał czasu
Na takie dywagacje
Nawet szkoda słów
I Natalia
bardzo rada
Bo na jej
Apel
Pierwszokomunijny
12 Maja A. D. 2024 g. 11.30
Tak jak
zawsze
Tam z
drobnymi wyjątkami
I tym razem
Stawili się prawie
wszyscy
Gdzieś w
błękicie
W głębi Nieba
A to okno się
otwiera
By dyskretnie
Przez to okno
Patrzeć i
patrzeć
I patrzeć do woli
A Twoja Babcia Natalio
I Twoja Mama Aneto
Mama i Babcia Alina
Patrzy zza błękitnej firanki
Utkanej ze stokrotek
Tkanej z modraczków
I niezapominajek
I w obłoki błękitne
Łzy radości ociera
Ten Rodzinny Czas
Jakże Dorodny
Swój Rodzinny Świat
I Aneta i
Marzena
A i Asia też
Wierny Obraz Swojej Mamy
Takoż i w Sercu
I takoż w Sumieniu jest

Wierny Obraz ów
Aż trudno odczytać
Czy to Oryginał
Czy tak bardzo
Dokładnie wykonana Replika
Archiwum Internetowe
Stanisław
Józef Zieliński
Tekst
Stanisław Józef Zieliński
16. 05.2024








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz