Na starym
drewnianym strychu
Opatulonym
słomianą strzechą
Czasem osiadła
Na chwilę
Kuleczka śniegu
Czasem
Opadający z drzewa liść
Dodając owej
Słomianej
strzesze
Nieco uroku
Tu na
strychu
Zawsze to
był
Z zewnątrz
Jakiś gość
Zwiastun następnej
Kolejnej pory
roku
Zawsze najbardziej ciekawa
Była jednak
noc
Zawsze pełna sekretów
Bowiem tu
było
Tak mocno
ciemno
I kiedy
tylko
Przestąpiłeś
próg
Spoglądały
na Ciebie
I wcale nie
był to
Spokojny wzrok
Bo każda para oczu
To nic
tylko
Czaiła się
do skoku
I zawsze ten
tajemniczy
Strasznie
głośny
A jednak
niby subtelny
I niby dyskretny
I to
powszednie przekonanie
Wieczorem i
nocą
Strych
najlepiej omijać
Strych ma
swoje tajemnice
Stary domowy
strych
Tyle zaułków i zakamarków
Nie było
chyba
I nigdy
I nigdzie
To był ten ogromny
Nigdy do końca
Niezbadany świat
A jednak zawsze
I straszył i przyciągał
I kusił
zawsze
By tam wieczorem
Jednak pójść
Potknąć się o coś
Przewrócić
nawet
I chociaż to
była noc
I chyba nikt
nie widział
Tego upadku
To jednak zerwać się
Na równe
nogi
I potykając się
O różne
zawalidrogi
Iść przed
siebie dalej
Iść iść i iść
Ów stary drewniany strych
Wszystkie kontynenty
I świat wszystkich światów
Zawsze kusił
by poznawać
Poznawać to
Co jest nieznane
Nieznane i nieosiągalne
A czasem i było
Bardzo głośno
O ściany
Aż wydawało się że
Przechyla się komin
I nic tylko zaraz runie
Wiatr późny
jesienny
I zacinał
deszcz
Chcąc wcisnąć
W równie starą
Słomianą strzechę
Wszystkie
kropelki
Wystraszone bezradne
Co z tym szaleństwem począć
A pod
okapem strzechy
Drzemały jak
nigdy nic
I sikorki i puszczyki i wróble
I myszy i pająki
I szczury i muchy
I oczywiścieDo późnego wieczora
Cykający świerszcz
Wszystko zatrzymane
Zatrzymane przez wieczór
W połowie drogi
Na całą noc
Kocurek
Maciek
Opity cieplutkim
Świeżym
mlekiem
Prosto od krowy
Na wygodny
sen
Wybierał
strych
Tajemniczo
skrzypiący
Stary
drewniany
I w równie
starym kożuchu który
Leżał tuż za
kominem
W głębokim
śnie
Gonił po całym strychu
Wszystkie
jeszcze
Niezłapane
myszy że
Śnił mu się
tylko
Jeden tumult
i pisk
Ale wiadomo
Kocurek Maciek
Był bardzo
wojowniczy
Zawsze u
siebie
I pan i król
I nawet gdy
tam
Dyskretnie
wchodziłeś
To byłeś intruz
W jego królestwie
Kocurek
Maciek
Przeważnie
nigdy
Nie obudził
się
Bowiem zbyt
bardzo
I swoje wszystkie
Pełne snu myśli
Archiwum Internetowe
Stanisław Józef Zieliński
Tekst
Stanisław
Józef Zieliński
14.01.2023
























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz