piątek, 13 stycznia 2023

Na starym drewnianym strychu Opatulonym słomianą strzechą

 

Na starym drewnianym strychu

Opatulonym słomianą strzechą

Porośniętą zielonym mchem

Czasem osiadła 

Na chwilę

Kuleczka śniegu

Czasem 

Opadający z drzewa liść

Dodając owej

Słomianej strzesze

Nieco uroku

A poza tym

Tu na strychu

Zawsze to był

Z zewnątrz

Jakiś gość

Zwiastun następnej

Kolejnej pory roku

Zawsze najbardziej ciekawa

Była jednak noc

Zawsze pełna sekretów

Bowiem tu było

Tak mocno ciemno

I kiedy tylko

Przestąpiłeś próg

Spoglądały na Ciebie

Dziesiątki tajemniczych oczu

I wcale nie był to

Spokojny wzrok

Bo każda para oczu

To  nic tylko

Czaiła się do skoku

I zawsze ten tajemniczy

I wydech i wdech

Strasznie głośny

A jednak niby subtelny

I niby dyskretny

I to powszednie przekonanie

Wieczorem i nocą

Strych najlepiej omijać

Bo o tej porze

Strych ma swoje tajemnice

Stary domowy strych

Tyle zaułków  i zakamarków

Nie było chyba

I nigdy


I nigdzie

To był ten ogromny

Nigdy do końca

Niezbadany świat


A jednak zawsze 

I straszył i przyciągał

I kusił zawsze

By tam  wieczorem 

Jednak pójść

Potknąć się o coś


Przewrócić nawet

I chociaż to była noc

I chyba nikt nie widział

Tego upadku

To jednak zerwać się

Na równe nogi

I potykając się

O różne zawalidrogi

Iść przed siebie dalej

Iść iść i iść

Ów stary drewniany strych

Wszystkie kontynenty

I świat wszystkich światów


Zawsze kusił by poznawać

Poznawać to 

Co jest nieznane

Nieznane i nieosiągalne

A czasem i było 

Bardzo głośno

O ściany  
Kołatał wiatr
I chyba nawet
Głośniej niż niedźwiedź
Ryczał na cały świat

Aż wydawało się że

Przechyla się komin

I nic tylko zaraz runie

Wiatr późny jesienny

I zacinał deszcz

Chcąc wcisnąć


W równie starą

Słomianą strzechę

Wszystkie kropelki

Wystraszone bezradne

Co z tym szaleństwem począć

A pod okapem  strzechy

Drzemały jak nigdy nic

I sikorki i puszczyki i wróble

I myszy i pająki

I szczury i muchy

I oczywiście 

Do późnego wieczora

Cykający świerszcz

Wszystko zatrzymane

Zatrzymane przez wieczór


W połowie drogi

Na całą noc

Kocurek Maciek

Opity cieplutkim

Świeżym mlekiem

Prosto od krowy

Na wygodny sen

Wybierał strych

Tajemniczo skrzypiący

Stary drewniany

I w równie starym kożuchu który

Leżał tuż za kominem

W głębokim śnie

Gonił po całym strychu


Wszystkie jeszcze

Niezłapane myszy że

Śnił mu się tylko

Jeden tumult i pisk

Ale wiadomo

Kocurek Maciek


Był bardzo wojowniczy

Był tu jednak

Zawsze u siebie

I pan i król

I nawet gdy tam

Dyskretnie wchodziłeś

To byłeś intruz

W jego królestwie

Kocurek Maciek

Przeważnie nigdy

Nie obudził się

Bowiem zbyt bardzo

Zbyt bardzo cenił swój sen

I swoje wszystkie

Pełne snu myśli

 Ilustracje

Archiwum Internetowe

Stanisław Józef  Zieliński

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

14.01.2023



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeszcze do tego Dnia

  Jeszcze do tego Dnia Serdecznej Pamięci Naszej Mamy Ani Pisarczyk Jeszcze do tego Dnia Ten bukiet kwiatów W samym środku I tej...