niedziela, 19 maja 2024

Brat Roman Senior I tym razem Jakoś dogadał się Ze Swoimi Pszczółkami

 

Brat Roman 

I tym razem

Jakoś dogadał się

Ze Swoimi Pszczółkami

I choć trzeba było

Rozpocząć miodobranie

To w jednym aucie

Zasiadł niewielki Rój

I do Natalki

Jechał na to

Pierwszokomunijne

Spotkanie

Z Rodowego Rancza

Zabłotne

Do Białegostoku

To jest przecież

Żabi skok

Z nim Zacne Grono

I Delegacja

Ów dorodny

Pszczółek Rój

Anna Elwira

Ze swoją Połową Świata

Razem z Kacperkiem

I On Roman

Senior Rodu

I jego Niezawodna Bogusia

Także Połowa Świata 

Wszystko jak w przysłowiowym

Szwajcarskim zegarku

Przybyli na czas

A byliby jeszcze

I Dariusz i Michał

Lecz ze zdrowiem Ich Dzieci

Było coś nie tak

W komplecie także

Stawił się Wrocław

I prawie w komplecie

Stawiła się Gdynia

Żona tylko co Odeszłego

Już  prawie przed rokiem

Brata Henryka

Grażyna i Córka Marzena

I gdyby nie praca

Byłaby także

Ze swoją Połową Świata

I córka Agata

I nie dojechała

Siostra Babci Natalii Aliny

Siostra Krysia

Przeto rzec można

Z Łomży jakoś

Nie był nikt

Wszyscy jednak przez wielu

Byli bardzo bardzo

Serdecznie wspominani

W Tym Naszym Rodzinnym Kręgu

Każdy tu więc

Każdy na swój sposób

Jednak jakoś był

Był też na swój  sposób

I Dziadek Natalii Zygmunt

Całej Swojej Rodziny

Niezawodny Druh

I byłem też ja

Piszący te słowa

Wujek Stanisław

I chociaż zdalnie

To jednak razem


I Ania

I Bartek

I Ciocia Róża

I było jeszcze wiele wiele osób

Których tu z imienia

I z nazwiska

Nie wymieniam

Wszyscy stanowili

Całkiem liczny Peleton

W ten Piękny Słoneczny

A  i Majowy

Z żarem słońca wprost z Nieba

Od Babci Aliny


Od Brababci Julii

Od Pradziadka Józefa

I Pradziadka Stanisława

A i od Wujka Mirosława też

W ten Pierwszokomunijny Czas

Samych najlepszych

Promieni słonecznych

Wraz z dobrymi życzeniami

Przeogromny kosz

Na całą połać Nieba

Tudzież Natalka

Tudzież Brat Hubert

Tudzież Rodzice

Anetka i Krzyś

I Ciocia Asia

Też była tu gdzieś

Choć li tylko

Wirtualnie i zdalnie jakoś

Każda obecność i nieobecność

Na każdy sposób

Jest tutaj jednak

Serdecznie zaliczona

Bo liczą się więzi

I liczy się chęć

I tak nieobecni

Są także obecni

I tak jakoś zawsze

Muszą być wszyscy

Ażeby naprawdę była

Ta Nasza Rodzinna

Komunia Serc

 





Ilustracje

Archiwum Internetowe

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

20. 05. 2024

 

 

sobota, 18 maja 2024

A Obiad ów Pierwszokomunijny

 

A Obiad ów

Pierwszokomunijny


Kulinarna Oprawa 

Do Uroczystości 

Iście hetmański

Bo prawie w salonach 

Pałacu Branickich

Lokal Arsenał 2

Łatwo tu  trafić każdemu

Mieszkańcowi Białegostoku

I po  drodze tu 

Nawet każdemu dziecku

W wieku szkolnym

Bowiem to  miejsce

Jakże dobrze zna

Tutaj  co roku  24 czerwca

Miasto Białystok

Święci Imieniny

Swojego Hetmana Jana

Wielkiego Patrona Miasta

Poczynając od Sobótki

Bawi się tu

Cały Gród

A najliczniej studenci

Bo to i ich Alma Mater

Słynna Białostocka

Akademia Medyczna

Bastion dla całej Rzeczypospolitej

Wszelkich medycznych kadr


Wtedy także  jako i dzisiaj 

Pęka  w szwach

I Lokal Arsenał 2

I każdy i wtedy mówił

Jakże lokal jest przytulny

Bardzo udana  

Przystań dnia

I dziś 12 maja 2024

Kiedy w Kościele

Pod wezwaniem Św.  Krzysztofa

W Białymstoku Zawady

Po Mszy Świętej już

I dla nas  tu czasu

Godziwa  kwarta

Na tym uroczym przystanku

Rodzinnych i Przyjacielskich Słów

Łukowskich

Kokotów

Godlewskich 

Gołębiewskich 

Zielińskich 

Wszystko już przygotowane

Jak w tej pieśni

Wprost z Kościoła z Nabożeństwa



Pan Wieczernik przygotował

Swój zaprasza lud

Dla nas wszystkich

Dom otworzył

I zastawił stół

I jak ongiś

Za czasów Jezusa Chrystusa

Gdy przemierzał ziemski  świat

Ze swymi Apostołami

I wraz z nimi

I posiłki był spożywał

Wcześniej znakiem

Krzyża Świętego

Wielbiąc Boga Ojca

Za ten Święty Dar

Spożywania jedzenia

Takoż  i teraz

Ty Aneto

Czynisz  też ów  Znak

Świętego Krzyża

 Przed tym uroczystym obiadem

Bacząc aby w każdym Słowie

Jako i w całej Mszy Św.

Mógł z nas każdy

Uroczyście trwać

Uroczyście być

 

Dania także wymyślone

Na miarę uroczystości

Przeto i finał wiadomy

I szacunek i uznanie

Za ów szczodry

Czas biesiadny

Zanim każdy z nas 

Ową przytulną przystań pożegna

Zachowując w serdecznej pamięci

Jakże bardzo gościnne progi

Bo jest to Wydarzenie które

Nigdy przenigdy

Powtórzyć się 

Nie da

I niewiele tu pomoże

Nawet Johannes Wolfgang Goethe

Ze swoimi słowami

Chwilo trwaj

Tylko to co Boskie

Bezwzględnie trwa wiecznie


Ilustracje

Archiwum Internetowe

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

19. 05. 2024

 

 

 

 

piątek, 17 maja 2024

Dookoła Twoich Pierożków Anetko Wnet zawirował Mój Caluteńki Świat

 

Dookoła Twoich

Domowych Pierożków  Anetko

To wnet  zawirował 

Mój Caluteńki świat

 

Pierożki Anetkowe pierożki

Mocno sekretny

Białostocki skarb

Jeśli skosztujesz

Choćby jednego

To nic tylko już
 Jadłbyś je

Jadłbyś i jadł

 

Pierożki Anetkowe pierożki

Jeśli spróbujesz

Choćby jednego

Zatracasz umiar

Zatracasz miarę

A i cała koncentracja

Skupia się na niczym innym

Tylko na tym
Ile tych smakołyków 

Jeszcze przed sobą masz

Pierożki  Anetkowe pierożki

To nic tylko 

Jadłbyś je jadłbyś i jadł

Do końca świata

I choćby jeszcze

Choćby jeszcze

Jeden dzień dłużej

 I  zupełnie na boku

Zostawiasz wszelkie zasady

By pomyśleć o Domownikach

Należałoby zachować 

Choć pozory wstrzemięźliwości

Ty Gościu z Gdańska

Prosto z podróży

Anetkowe pierożki

Tak nagle Tobie

W głowie zawróciły

I tylko wilczy apetyt się liczy

I tylko ów wilczy apetyt masz

J
 

Jaka tam gracja

Jakie tam

Zdrowe reguły

Zachowania przy stole

Nie liczy się nikt i nic

Tylko pierożki

Anetkowe pierożki

Znikają z talerza

Jak nigdy w takim tempie

Znikać nie powinny

A jednak stało się

I tak jest

Ale już widocznie

Już tak musi być

I do dziś w głowę zachodzę

Mimo iż klimat

Był bardzo serdeczny

Do dziś powtarzam jednak

Sam sobie

Na te Anetkowe pierożki

Jaki ja jestem

Strasznie pazerny

Wprost dziko łakomy

 


Zrobiła Pani Domu

Zapas niemały

Bo  wiadomo uroczystość

Atmosfera odświętna

A tu taki jeden

Dorwał się do

Anetkowych pierożków

I wiosłuje wiosłuje bez końca

I wcina i wcina i wcina

Bez oddechu

Bez odpoczynku

Jakby dopiero 

Dopiero co usiadł

Do stołu

I tak  już 

Usilnie wiosłuje

Co najmniej od godziny

Jak stary 

Doświadczony żeglarz

 

I patrzy zdumiony  Krzyś

Włodarz Domu

Patrzy i patrzy

Z niedowierzaniem

Do garnków zagląda ostrożnie

A po Anetkowych pierożkach

Tylko zapach i ślad

A ów Gdański Gość

Jeszcze mówi

Na cały głos

Ja tych pierożków

Twojej Anetki


To jeszcze co najmniej

To mogę zjeść

Cały wagon

I jeśli tej dostawy

Nie dostanę

To nie odejdę od stołu

 



Ilustracje

Archiwum Internetowe 

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

17.05. 2024

 

środa, 15 maja 2024

Rodzinne Koligacje I Spowinowacenia


 

Rodzinne  Koligacje

I Spowinowacenia

 I Łukowscy i Kokotowie

A każdy ród w ród

Szukali się w korcu maku

Aż het po daleki kres

Nadbiebrzański

Nadnarwiański

Kres


I tak szczęście wnet wyrosło

Nawet listki ma

Listki są na tyle mocne

Listków tych

Sztorm nie utrąci

Ani jakiś strasznie wysuszony

Śródlądowy monsun

Ani przypadkiem

Halny wiatr

I tak Nowe Pokolenie

I Unijny Czas

I tak krzepną Wszyscy

Rok za rokiem

A wszystko pewne  

Pewniejsze nawet

Niż na bank

I każdy ma swoje miasto

Taki swój 

Tylko swój  świat

A mimo to 

Wobec siebie

Zawsze bliżej niż blisko

By móc uczcić

Wspólny Rodzinny Czas

Nie ma Potem

Nie ma Zaraz

Lecz Teraz i Już

I to przeważnie  niemożliwe 

Żeby ktokolwiek

Nie miał czasu

Na takie dywagacje

Nawet szkoda słów


I Natalia bardzo rada

Bo na jej Apel

Pierwszokomunijny

12 Maja A. D. 2024 g. 11.30

Tak jak zawsze

I jak wszędzie

Tam z drobnymi wyjątkami

I tym razem

Stawili się prawie wszyscy

Gdzieś w błękicie

W głębi Nieba

Słychać cichy trzask

A to okno się otwiera

By dyskretnie 

Przez to okno

Patrzeć i patrzeć 

I patrzeć do woli

A Twoja Babcia Natalio

I Twoja Mama Aneto

Mama i Babcia Alina

Patrzy zza błękitnej firanki

Utkanej ze stokrotek 

Tkanej z modraczków

I niezapominajek

I w obłoki błękitne 

Łzy radości ociera

Ten Rodzinny Czas

Jakże Dorodny
Jakże Dojrzały
Jakże Piękny

Swój Rodzinny Świat

I Aneta i Marzena

A i Asia też

Wierny Obraz Swojej Mamy

Takoż  i  w Sercu

I takoż  w Sumieniu jest


 

Wierny Obraz ów

Aż trudno odczytać

Czy to Oryginał

Czy tak bardzo 

Dokładnie wykonana Replika





Archiwum Internetowe

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

16. 05.2024

 

Siostrze Alinie Godlewskiej Ku Serdecznej Pamięci

  Siostrze Alinie Godlewskiej Ku Serdecznej Pamięci   A to już Wydarzyło się   17 Lat Temu I też było już lato 26 czerwca 2009 r...