piątek, 23 czerwca 2023

I jeszcze na moment Jesteś tu W tej Witomińskiej Kaplicy Przycmentarnej

 Blog autorski

Bliżej niż bliżej

Stanisław Józef Zieliński

I jeszcze na moment

Jesteś  tu dzisiaj 
17 czerwca 2023 roku

W tej Witomińskiej

Kaplicy Przycmentarnej

Przybyły tylko co

Ze swojego Kościoła Parafialnego 


p.w. Pawła Apostoła

przy ulicy 

Kadm. Stanisława Mieszkowskiego

W Gdyni Pogórze

Co za zrządzenie Losu

Witomino to przecież 


Ta dzielnica

Tu zamieszkałeś 

Gdy tylko co
 
Do Gdyni przybyłeś

Jakże to daleko już

Jakże to już przed laty

Wprawdzie jest to

Bardzo Majestatyczny

Twój powrót do początku

I zarazem jakże Ostateczny


A potem tych adresów 

Było wiele

Z kwatery na kwaterę

Stoczniową pracowniczą

Aż po normalne mieszkanie

I wymarzoną swoją Rodzinę

By dalej trwał

Ów Rodowy Rodzinny


Ziemski Bieg
Przez to Pole 
Kwitnących Słoneczników
Gdzie każdy Słonecznik
To Twój Jeden Dzień 
Żeby na Tobie  
Ów Ziemski Bieg 

Nie zatrzymał się 

Już taki jesteś spakowany

Do tej swojej jakże długiej

Wiecznej  i wieczystej drogi

Niebawem zejdą  się Wszyscy

Wszyscy z Rodziny 
Twoje Córki
Agata  i Marzena 
I Twoja Żona 
Grażyna
I Wszyscy z Rodzeństwa

Od Strony Siostry Aliny

Która już razem z Tobą

Aneta Marzena i Asia

Od strony Romana

Bogusia i Roman

I Ich Rodowe Szczepy Winne

I Dariusz  i Michał i Elwirka

I od Strony Krysi

I Urszula i Kinga

I Ich Mama  

Krysia 

We własnej Osobie

Godny  i zawsze

Niezawodny

Reprezentant

Podobnie jak i 

Od Strony Stanisława

Piszącego tego słowa

I z oddali z serdecznym współczuciem

Ania i Bartek

I Ich Mama Róża

I są też Sławkowie Gołębiewscy

Przybyli prosto z Władysławowa

I Przyjaciele

I Znajomi

I Sąsiedzi

Przybyli Wszyscy

By Hołd Tobie Oddać

By Ciebie  


  

Dobrego Człowieka 

Serdecznie Pożegnać

I jednocześnie

W tym Ostatecznym 

Pożegnaniu Ciebie 

Serdecznie Tobie 

Za Wszystko Podziękować 

Trudno to powiedzieć

Trudno to wypowiedzieć  

Tym  razem


Tym razem na zawsze

I dopowiadasz już 

W milczeniu

I mimochodem

I może nawet mimo woli

O cóż tu się kłopotać


Przecież Odchodzę 

Nie ze wszystkim

Pozostawiam w Pamięci

Każdego z Was

Moje wszystkie lata

Kto był ze mną więcej

Ten ma ich więcej

Pozostają moje wszystkie

Rozbiegane i te 
Bardzo ułożone
Nieskazitelne
Piękne


Pozostają wśród Was

I słowa i sprawy i myśli

I wypełnione po brzegi

Moje codzienne obowiązki 

Nawet nie sposób

To wszystko spakować

W ten podręczny bagaż

To prawda

Czeka ta daleka podróż

Nie jest to jednak

Podróż przypadkowa

Jest to przecież

Podróż ustanowiona


I nie ma zmiłuj

Jest konkretna data

Data ustalona

Przez Samego 

Jezusa Chrystusa

Króla Miłosierdzia

Miłosiernego Pana

I tak i w Twoim Życiu

Dokonuje się

I Twoja Alfa


I Twoja Omega

Czy może to dziwić

Czy może to zaskakiwać

Czy może to Wydarzenie

Porywać Ból

I szarpać Żal

Na cały świat

I do Samego 

Pana Boga

Gdy każdy z nas


Ma tysiące dni 

Z których każdy  codziennie

Dobiega swego kresu

Tylko że nazywamy je

Tak codziennie

Tak powszednie

Zachodami słońca 

Każdy  lubi je  podziwiać

Za owe piękno

Za ów kres

Za tę perspektywę że

Niebawem zaśnie

A potem znów

Nastanie świt

I nowy dzień


I znów Słońce 

Wpełznie na Niebo 

Tylko że Tym Razem

Ta Złocista Kareta


Na zawsze Ciebie zabiera

A My tu mówimy

Ostatnie Pożegnanie


Pogrzeb

A przecież Miłosierny Bóg


Daje Tobie Henryku

Nowe  Życie

I Zaczynasz Swoje Życie

Dla Nieba

Ta Złocista 

Wszechczasów Kareta

I dziś  jak każdego dnia

Potoczy się dalej

I nawet absurdem jest 



Mówić że

Ciebie nie ma bowiem

Nadal przecież jesteś

W każdej kropli

Swojego Ziemskiego Czasu

I tak samo



I jakże inaczej
I jeszcze te słowa pożegnania

Przy wystawionej trumnie

W Przycmentarnej Kaplicy

I Ostatnie Słowo Kapłana

I przemarsz Konduktem

Na Cmentarz

Na Ziemskie Miejsce

Ziemskiego Spoczynku



Ale już przy Twojej Duszy

Niebiescy Aniołowie

Za chwilę zabiorą

Ciebie do Raju

Gdy My na Twój

Ziemski Grób 

Rzucimy grudkę ziemi


Naprawdę już 

Ostatni Akord 

Naszego Ziemskiego 

Rodzinnego Pożegnania

Mężu

Ojcze

Bracie Henryku

Seniorze Henryku  

Spoczywaj w  Pokoju



Ilustracje 

Archiwum Internetowe

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

17. 06. 2023

 

 

 

piątek, 16 czerwca 2023

Jest Taki Dzień Jedyny w Pradziejach

 Blog autorski

Bliżej niż bliżej

Stanisław Józef Zieliński

Jest Taki Dzień

Jedyny w Pradziejach

Dziś, tj. 17. 06. 2023 roku w celebrze Różańca Św. oraz Mszy Św. Pożegnalnej w Świątyni p.w. Pawła Apostoła przy ul. Kadm Stanisława Mieszkowskiego  w Gdyni  odprowadzamy na Miejsce Wiecznego Spoczynku – na Cmentarz w  dzielnicy Miasta Gdyni Witomino Seniora w Naszym Rodzeństwie – Czcigodnego Henryka, Któremu Bóg pozwolił - darząc zdrowiem i rodzinnym szczęściem -  dożyć 79 lat.

Pobłogosław Boże drogi tym, co serce Twe kochają, albowiem Nasz Brat Henryk zawsze jest wśród Nich.



Jest taki Dzień

Jedyny w Pradziejach

Dzień Twoja Arka

Twoja Barka

I Dzień Twój Port

I tylko W Tym Dniu


Nagle zatrzymują się

Wszystkie drogi

Twojego Żywota

I tylko W  Tym Dniu

I tylko przed Tobą

Pochylają się

Wszystkie sztandary

I Ziemi i Nieba

I tylko w Tym Dniu 

 

I tylko na Ciebie

Czeka Nasz

Wszechpotężny

Miłosierny Bóg

Bóg Ojciec

Wszystkiego Gatunku

I Całego Ludzkiego Rodzaju

By Ciebie przytulić

By Ciebie powitać

Z tej długiej

Nie zawsze łatwej

Ziemskiej Pielgrzymki

Swojej Życiowej Misji

Wypełnianej zawsze

Serdecznie ofiarnie

Po same brzegi

W Rodzinnym Domu

W Zabłotnych

Dokąd zawsze

Wracałeś tak chętnie

I W Swoim Domu

W Gdyni

I tu gdzie pracowałeś

Przez tyle lat

Zawsze dumny

Ze swojego Zakładu

W Stoczni Komuny Paryskiej

Tak ongiś

We wczesnym PRL

Nazwano ten Zakład

Dzisiaj te wszystkie kłosy

Swojego Żywota

W ogromnej podzięce

Podzięce Modlitwie

Osobiście składasz w darze

Bogu Ojcu

Naszemu Panu

W obecności

Tych wszystkich Którzy

Z Naszego Domu

Już tam Odeszli

I dzisiaj są razem z Tobą

W Rodzinnej Rodowej Asyście


Nasi Wszyscy Przodkowie

Aż do Pierwszego Pokolenia

A także w asyście

Ojca Józefa

W asyście Ojczyma

Stanisława Który

Tak pięknie w Naszym Domu

Dalej prowadził Misję Ojca

W asyście Matuś Julii

W asyście siostry Aliny

I w asyście

Męża Naszej Siostry Krysi

Mirosława tudzież


Bogusia Gołębiewskiego Który

Tak niedawno

Tak młodo

Na Tamtą Stronę Czasu

Także Odszedł

Jest taki dzień

Jedyny w pradziejach

Dzień Twoja Arka

I Dzień Twój Port

I nikt ale to nikt

Tego dnia nie uniknie

A Ty Odchodzisz od Nas

Czcigodny Seniorze Henryku 

Gdy już wszystko zrobione

I jest Wolna Sobota

Może tak jest

Jako na Ziemi


Tako i w Niebie

A jeśli dasz jakiś sygnał

W którym jesteś Niebie

To czasem jakoś może

Tym razem


Zajrzę do Ciebie mimo iż

Tu na Ziemi

Tak jakoś zawsze

Na to spotkanie

Brakowało  nam czasu

Amen


Ilustracje

Archiwum Internetowe

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

17.06.2023

 

 

 

 

 

sobota, 4 marca 2023

I ileż to razy Tylko co wróciłeś Z niedzielnej majówki

 

I ileż to razy

Tylko co wróciłeś

Z niedzielnej majówki

Ponad łąkami

I tu gdzie biegły

Głębokie bruzdy

Tylko co odwróconych  skib


Też jeszcze  wszystkie 

Bardzo mocno spały

Chyba tak mocno

Jak nikt

Tylko co w pośpiechu

Przyłożyłeś głowę do poduszki

W swoim królewskim

Zaściankowym alkierzu

I już na całą zagrodę

Karmazyn piał

Mówiąc do tylko co 

Tylko co

Przebudzonych kur

Gdy po raz trzeci 


Zapieję na całe gardło

Nie ma siły

Obudzić się musi

I nie ma siły

Tak samo jak zawsze

Musi wstać bowiem

Budzi się już 

I kobyłka Dereszka


I jeszcze mocno 
Zaspana Krasula
A jest ich przecież

Co najmniej pięć

A i świnek cały klan

Muszą o swojej godzinie

Dostać jeść

Majówka majówką

Ale obowiązki wobec nas

To przecież strasznie

Poważna sprawa

A nie jakiś tam kaprys

Nie jakiś tam żart

O piątej jak nic

Musi już na nogach

Być całe Podwórko

Jest nowy dzień

Już świta świt

I trzeba wstać

I trzeba iść

A  Karmazyn to przecież 

I Podwórkowy Trębacz

I z tego obowiązku

Nie zwalnia Karmazyna 

I nikt i nic

Bo on tu przecież

I sokół 

I orzeł

I zawsze zatroskany

O swoje stadko 

Gorliwy Włodarz

I niech to pianie

Niesie się

Aż do ucha Kościelnego

W Dąbrowie Wielkiej

W Parafii p.w. Św. Stanisława


Jak najszybciej

Przez pola wprost  bo

Tak przeciez bliżej

Niech też

I Kościelny  już wstanie

I niech w dzwony kościelne

Na jutrznię zacznie  bić

A zbudzą się wnet władze

I Proboszcz i Sołtys i Wójt

A za ich przykładem

Zbudzi się nie tylko Kolonia
Oddalona o  prawie
Ode wsi 
Dwa kilometry

Zbudzi się też 
Cała Wieś a więc
Cała Reszta Narodu

A gdy Naród wstanie

I Kraj zacznie żyć  

I chcąc nie chcąc

Także wstanie

I Nasz Włodarz

I choć nieco naburmuszony że

Oto znowu ów cały ciężar

Udźwignąć mus

Na szczęście całą sprawę

Ku dobroci

Jak zawsze

Obróci Matuli

I uczynny jak zawsze

Staś Wyszomirski

Nasz Ojczym


Przedłużenie Ojcowskiej Troski
O Rodzinę
O Gospodarstwo
O Dom

Oboje z Matuli

Po uszy codziennie

Już od wczesnego świtu

Wpisani w ten świat

Tak samo mocno

Jak Słońce

Jak Niebo

Jak Wiatr

I jak zawsze 

Następujące co roku 

Po sobie

Zawsze w tym samym porządku

Zawsze o tej samej porze

Pory Roku

I jak te biegnące












Wzdłuż pola skiby


Aż po dorodny

Zielony łan

I buraków 

I żyta 

I pszenicy

I wszystkich kwiatów 

Na łące

I wszystkich traw

Bujną czupryną

Mocno falujących

Aż po Nieba kres

 

Ilustracje

Archiwum Internetowe

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

5.03.2023

 

 

 

Siostrze Alinie Godlewskiej Ku Serdecznej Pamięci

  Siostrze Alinie Godlewskiej Ku Serdecznej Pamięci   A to już Wydarzyło się   17 Lat Temu I też było już lato 26 czerwca 2009 r...