Blog autorski
Bliżej niż bliżej
Stanisław Józef Zieliński
I jeszcze na moment
W tej Witomińskiej
Kaplicy Przycmentarnej
Przybyły tylko co
Ze swojego Kościoła Parafialnego
p.w. Pawła Apostoła
przy ulicy
Kadm. Stanisława Mieszkowskiego
W Gdyni Pogórze
Co za zrządzenie Losu
Witomino to przecież
Tu zamieszkałeś
Gdy tylko co
Do Gdyni
przybyłeś
Jakże to
daleko już
Wprawdzie
jest to
Bardzo Majestatyczny
Twój powrót
do początku
I zarazem
jakże Ostateczny
A potem tych adresów
Było wiele
Z kwatery na kwaterę
Stoczniową pracowniczą
Aż po normalne mieszkanie
I wymarzoną swoją Rodzinę
By dalej trwał
Ów Rodowy Rodzinny
Nie zatrzymał się
Już taki jesteś spakowany
Do tej
swojej jakże długiej
Wiecznej i wieczystej drogi
Niebawem
zejdą się Wszyscy
Od Strony Siostry Aliny
Która już razem z Tobą
Aneta Marzena i Asia
Od strony Romana
Bogusia i Roman
I Ich Rodowe Szczepy Winne
I Dariusz i Michał i Elwirka
I od Strony Krysi
I Urszula i Kinga
I Ich Mama
Krysia
We własnej Osobie
Godny i zawsze
Niezawodny
Reprezentant
Podobnie jak i
Od Strony Stanisława
Piszącego tego słowa
I z oddali z serdecznym współczuciem
Ania i Bartek
I Ich Mama Róża
I są też Sławkowie Gołębiewscy
Przybyli prosto z Władysławowa
I Przyjaciele
I Znajomi
I Sąsiedzi
Przybyli Wszyscy
By Hołd Tobie Oddać
By Ciebie
Dobrego Człowieka
Serdecznie Pożegnać
I jednocześnie
W tym Ostatecznym
Pożegnaniu Ciebie
Serdecznie Tobie
Za Wszystko Podziękować
Trudno to
powiedzieć
Trudno to wypowiedzieć
Tym razem
Tym razem na
zawsze
I dopowiadasz już
W milczeniu
I mimochodem
I może nawet
mimo woli
O cóż tu się kłopotać
Nie ze
wszystkim
Pozostawiam
w Pamięci
Moje wszystkie
lata
Kto był ze
mną więcej
Ten ma ich
więcej
Pozostają
moje wszystkie
Rozbiegane i te
Pozostają wśród Was
I słowa i
sprawy i myśli
I wypełnione po brzegi
Moje codzienne obowiązki
Nawet nie
sposób
To wszystko
spakować
W ten podręczny
bagaż
To prawda
Czeka ta
daleka podróż
Nie jest to
jednak
Podróż
przypadkowa
Jest to
przecież
Podróż
ustanowiona
I nie ma zmiłuj
Jest
konkretna data
Data
ustalona
Przez Samego
Jezusa Chrystusa
Miłosiernego
Pana
I tak i w
Twoim Życiu
Dokonuje się
I Twoja Alfa
I Twoja
Omega
Czy może to
dziwić
Czy może to
zaskakiwać
Czy może to
Wydarzenie
I szarpać
Żal
Na cały
świat
I do Samego
Pana Boga
Gdy każdy z nas
Z których każdy codziennie
Dobiega swego kresu
Tylko że nazywamy je
Tak
codziennie
Tak powszednie
Zachodami
słońca
Każdy lubi je podziwiać
Za owe piękno
Za ów kres
Za tę
perspektywę że
Niebawem
zaśnie
A potem znów
Nastanie
świt
I nowy dzień
I znów Słońce
Wpełznie
na Niebo
Tylko że Tym
Razem
Ta Złocista Kareta
Na zawsze
Ciebie zabiera
A My tu
mówimy
Ostatnie Pożegnanie
Pogrzeb
A przecież Miłosierny
Bóg
Daje Tobie Henryku
Nowe Życie
I Zaczynasz
Swoje Życie
Dla Nieba
Ta Złocista
Wszechczasów Kareta
I dziś jak każdego dnia
I nawet absurdem jest
Mówić że
Ciebie nie
ma bowiem
Nadal
przecież jesteś
W każdej
kropli
Swojego
Ziemskiego Czasu
I tak samo
I jakże inaczej
Ziemskiego Spoczynku
Mężu
Ojcze
Bracie Henryku
Seniorze Henryku
Ilustracje
Archiwum Internetowe
Stanisław Józef Zieliński
Tekst
Stanisław Józef Zieliński




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz