Codziennie w
Gdańsku
Idę na targ
Czcigodnej Jubilatce
Sto Sto Sto
I Sto po Sto Lat
W Szczęściu
Po same brzegi
Codziennie w Gdańsku
Idę na targ
I prawie
każdego napotkanego
Pytam wprost
z miejsca
Czy może już
Pojawiła się
Ta Dziewczyna
Złotowłosa
O imieniu RóżaKtóra przed laty
Przywiozła
tu swoje
Wiersze na
przetarg
Ze swego
Kaźmierza
I tak upływa
Kolejny dzień
Kolejny
dzień
Na pytaniu
Aż pytam
siebie
Li tylko sen
Bo tutaj w
Gdańsku
Nawet nie
słyszał już
Nikt a nikt
Nie słyszał
nawet
Nawet o echu
Po Tamtym Spotkaniu
I przetarg
jest
I ludzie są
I na
przetargu
Towarów bez
liku
I nawet
malwy wysokie są
Malwy i w
tym roku
Sięgające
okien
Wierszy
na przetarg
Jednak nie przywiózł
Nikt a nikt
I nie sprzedajeNawet spod
lady
Gdzie jesteś dziś
Poezjo i piękna
I mądra
I szczera
Dlaczego i dziś
Nikt a nikt
Nie przywiózł Ciebie
Do Gdańska
na przetarg
Zamknięta w strofy
Spoczywasz
gdzieś
Do
czytelnika pełna tęsknoty
Pełna
tęsknoty
Całym sercem
Patrzysz na
ludzi
Patrzysz na
czas
I patrzysz
na to swoje
Puste
miejsce
Na gdańskim przetargu
Lecz jeszcze jednak
Jest taki ktoś
Kto dobrze pamięta
Ów tamten dzień
9 maja 1975 roku
Choć to
minęły już
Lata całe
Więcej niż ponad pół wieku
Pamięta strofy
I słowa wers
w wers
Gdy w Gdańsku na przetargu
Podbiły
swoją cenę
Mocnym przetargiem
Codziennie w Gdańsku
Idę na targ
I prawie każdego napotkanego
Pytam wprost
z miejsca
Czy może już
Ta Złotowłosa Dziewczyna
O imieniu Róża
Pełna życia radości
I słońca
Która przed laty
Przywiozła
tu swoje
Wiersze na
przetarg
Przywiozła
prosto
Ze swego
Kaźmierza
I tak upływa
Kolejny dzieńKolejny
dzień
Na pytaniu
Pytaniu
Pełnym poszukiwania
Aż pytam
siebie
A może to był
Li tylko sen
Bo tutaj w
Gdańsku
Nawet nie
słyszał już
Nie słyszał
nawet
Nawet o echu





.jpg)




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz